● Jakie konsekwencje niesie ze sobą niepodnoszenie w tym roku progów dochodowych w świadczeniach rodzinnych?

– Przede wszystkim spowoduje spadek liczby rodzin uprawnionych. Gdy dla zasiłków rodzinnych ustanawiano próg dochodowy, uznano potrzebę weryfikowania jego wysokości co trzy lata. Tak więc brak decyzji o podwyższeniu progu jest decyzją oszczędnościową. Państwo szuka oszczędności, gdzie się da, bo taka jest nasza strategia ograniczania skutków związanych z kryzysem gospodarczym. Poza tym w sytuacji rosnących cen i kosztów utrzymania, z jaką mamy do czynienia w Polsce, spadnie realna wartość świadczeń, ich siła nabywcza.

● To może w ogóle znieść kryterium dochodowe?

– Myślę, że tak. Polska wyraźnie odróżnia się na tle Europy brakiem systemu wsparcia rodziny rozumianego jako system transferowania środków na pokrycie kosztów utrzymania i wychowania dzieci. Zalążkiem takiego systemu były zasiłki w systemie ZUS, ale przeniesiono je do pomocy społecznej.

● Dlaczego?

– Powodem tego była próba ograniczenia wysokości transferów socjalnych poprzez zamianę świadczenia powszechnego na świadczenie selektywne, trafiające do ograniczonego kręgu najbiedniejszych osób. Europa podąża w kierunku odwrotnym. Wzmacnia wsparcie dla rodzin z wykorzystaniem instrumentów powszechnych. Wsparcie selektywne powinno być ukierunkowane na wsparcie o charakterze zindywidualizowanym, wtedy gdy rozpoznajemy konkretne dysfunkcje, braki w zdolnościach radzenia sobie przez rodzinę w jej funkcjach. Europejski model społeczny, który jest też odpowiedzią na kryzys demograficzny, opiera się na założeniu, że na rynku zarabiamy indywidualnie, a żyjemy w rodzinach o różnej strukturze i różnych możliwościach dochodowych. Nie każda rodzina jest w stanie utrzymać niezarabiających jej członków – dzieci, osoby niepełnosprawne czy chore. Jest więc potrzebna interwencja państwa polegająca na prorodzinnym transferze, a nie jałmużnie. Dlatego zasiłki rodzinne ze swojej natury mają charakter powszechny, nie selektywny.

● Na czym ta powszechność polega?

– Jeżeli rodzice decydują się na posiadanie dzieci, system zabezpieczenia społecznego zauważa ten fakt i udziela wsparcia – nie tylko rodzicom ubogim. W państwach europejskich, gdzie zasiłki rodzinne są świadczeniami quasi-ubezpie-czeniowymi, rodziny o lepszej sytuacji dochodowej otrzymują wyższe wsparcie. Celem takich programów nie jest wyrównanie poziomu życia, ale pokrycie ze środków publicznych części kosztów wychowania dzieci. Po to, żeby ludzie decydowali się dzieci posiadać i wychowywać: i ci lepiej, i ci gorzej sytuowani.