● W założeniach do ustawy budżetowej przyjęto nierealne już założenia 6,6-proc. wzrostu wynagrodzeń i 2-proc. wzrostu zatrudnienia. Jak mniejsze tempo ich wzrostu przełoży się na wpływ ze składek do FUS?

- Spowolnienie gospodarcze niekorzystnie odbije się na wpływach ze składek. Z pewnością będą mniejsze od zakładanych. Niższy o jeden punkt procentowy od zakładanych wzrost zatrudnienia i wynagrodzeń spowoduje mniejsze wpływy ze składek o blisko 2,2 mld zł. Plan finansowy wydatków FUS na 2009 rok przyjęto m.in. na podstawie liczby osób, które przejdą na emeryturę, wysokości przeciętnej emerytury, prognozowanej waloryzacji na 2009 rok. Nie przewidziano jednak rekordowo wysokiej liczby osób, które przeszły na emeryturę w ubiegłym roku. Było ich 250 tys. - przede wszystkim mężczyzn, którzy skorzystali z możliwości przejścia na wcześniejsze emerytury.

● Czy emeryci mogą być spokojni o swoje emerytury w drugiej połowie roku?

- Wypłata świadczeń, m.in. emerytur, nie jest zagrożona.

● A dotacja z budżetu wystarczy na pokrycie niedoborów ze składek?

- W planie finansowym przyjęto, że FUS otrzyma w 2009 roku blisko 31 mld zł dotacji. Możemy też na bieżąco korygować dopłaty z dotacji. Jeśli wpływy są faktycznie wyższe od zakładanych, to wnioskujemy do ministra finansów o niższą od wstępnie przewidywanej dotacji. I odwrotnie. Niższe wpływy to wyższa dotacja.

● Jeśli dotacja zostanie wyczerpana, to czy ZUS zadłuży się w bankach?

- Niewykluczone, że wpływy ze składek spadną znacząco w drugiej połowie roku. Wtedy 31 mld zł dotacji może nie wystarczyć, aby każdy otrzymał należne mu świadczenia. Na razie nie ma potrzeby poprawienia sytuacji finansowej przez zaciągnięcie kredytu. Gdyby wpływy znacząco spadły w drugiej połowie roku, to ZUS może zaciągnąć kredyt w banku komercyjnym. Minister finansów musi zdecydować, który pieniądz będzie tańszy: z kredytu czy z zadłużenia państwa w drodze sprzedaży papierów skarbowych, np. obligacji.

● A ZUS ma już otwarte linie kredytowe?

- Tak, w kilku bankach komercyjnych. Warunki kredytowe, jakie wynegocjowaliśmy, są bardzo korzystne, lepsze od tych, które mają firmy. Jestem zwolenniczką, abyśmy stale mieli otwarte takie linie kredytowe. Czasami potrzebne są pieniądze z dnia na dzień. Wtedy jednego dnia informujemy bank o konieczności skorzystania z kredytu, a następnego dnia możemy wykorzystać środki. Dzięki temu mamy gwarancję, że nie dojdzie do sytuacji, że zabraknie nam pieniędzy np. na emerytury.