● Posłowie proponują, aby emerytom i rencistom przyznawać jednorazowy dodatek. Czy to dobry pomysł?

- Można go rozważyć, jeżeli nie oznaczałoby to ograniczenia pomocy kierowanej do rodzin. Przeciętnie gospodarstwa domowe emerytów są w lepszej sytuacji niż rodzin z małymi dziećmi. Natomiast utrwalony jest pogląd o trudnej sytuacji osób starszych. Z tego wynika przekonanie, że pomoc powinna być adresowana do nich jako najbardziej zagrożonych ubóstwem.

● A czy dobrym pomysłem jest propozycja rządu, aby dopłacać do kredytów hipotecznych osobom tracącym pracę?

- Ten pomysł jest jeszcze gorszy. Ta pomoc nie ma charakteru socjalnego, ale ma na celu utrzymać na pewnym poziomie koniunkturę związaną z mieszkalnictwem i bankami. Dopłaty służyłyby ograniczeniu ekonomicznych skutków kryzysu w makroskali i nie widzę, ze społecznego punktu widzenia, potrzeby takiego rozwiązania.

● Rząd tworzy też tzw. rezerwę solidarności społecznej. Czy gromadzone w niej środki powinny być przeznaczone na ratowanie miejsc pracy?

- To nie jest dobry pomysł, choć uważam, że dążenie do utrzymania zatrudnienia jest działaniem niezbędnym. Nie wiem jednak dokładnie, na czym miałaby polegać taka pomoc. Lepiej jest wprowadzić takie rozwiązania dla przedsiębiorców, które ułatwiłyby im funkcjonowanie, np. w systemie podatkowym czy przez ograniczenie innych zobowiązań finansowych.

● W tym roku będzie weryfikacja progów dochodowych i wysokości świadczeń rodzinnych. Czy powinno wzrosnąć kryterium dochodowe, czy może lepiej podwyższyć zasiłki i dodatki?

- Obawiałabym się zostawić progi dochodowe na obecnym poziomie, bo zostanie ograniczony krąg osób mogących z nich korzystać. A przecież ceny rosną. Jestem zwolennikiem podniesienia progu choćby o wskaźnik inflacji, ale także podniesienia wysokości świadczeń. Jeżeli chcemy inwestować w młode pokolenie, to należy przede wszystkim podnosić dodatki związane z edukacją i dla rodzin wychowujących niepełnosprawne dzieci.