•  Prace nad ustawą o dodatkowych ubezpieczeniach zdrowotnych zostały wstrzymane. Dlaczego?

- Biuro Legislacyjne Sejmu wydało opinię, że ich kontynuowanie wymaga znajomości koszyka świadczeń zdrowotnych.

•  Przez kilka ostatnich miesięcy rząd powtarzał, że taka znajomość nie jest niezbędna.

- W projekcie proponujemy ubezpieczenia suplementarne i komplementarne. Jeśli chodzi o te drugie, to rzeczywiście nie mogą one zacząć funkcjonować bez koszyka. Przepisy dotyczące ubezpieczeń suplementarnych mogłyby natomiast już teraz pozwolić na wyeliminowanie kilku patologii na rynku usług medycznych.

•  Ale czy przesunięcie prac nad dodatkowymi ubezpieczeniami oznacza, że wejdą one w życie od 2009 roku?

- To niestety zależy od prac nad koszykiem świadczeń gwarantowanych. Wydaje mi się jednak, że uda się dotrzymać przyszłorocznego terminu.

•  Jakich zmian już dzisiaj wymaga projekt?

- Konieczne jest wprowadzenie delegacji dla ministra zdrowia do wydania dwóch rozporządzeń. Będą one dotyczyć sposobu raportowania do NFZ o udzielanych świadczeniach. Ma to zapobiec sytuacji, w której szpital za to samo świadczenie otrzyma zapłatę zarówno ze środków publicznych, jak i prywatnych. Dokładnego określenia wymaga też to, w jaki sposób płatnik publiczny, czyli NFZ, będzie kontrolował, czy nie są wypierane świadczenia opłacane ze środków publicznych na rzecz tych finansowanych z prywatnych środków i polis.

•  A czy wprowadzenie prywatnych polis nie spowoduje, że świadczeniodawcy będą preferować pacjentów je posiadających?

- Trzeba doprecyzować relacje między publicznym i prywatnym płatnikiem w szpitalach. Nie widzę jednak zagrożenia, że publiczne szpitale zaczną częściej wykonywać świadczenia finansowane z prywatnych polis, co negatywnie odbiłoby się na dostępie do świadczeń zdrowotnych dla pacjentów, którzy są ubezpieczeni tylko w NFZ. Nie stanie się tak z kilku powodów. Po pierwsze, nie spodziewam się dramatycznego wzrostu liczby osób ubezpieczających się dobrowolnie. Po drugie, nawet gdyby to nastąpiło, to jednocześnie zmniejszą się potrzeby w sektorze publicznym.

•  Czy dzięki wykupieniu ubezpieczenia suplementarnego pacjent pokryje koszty świadczeń gwarantowanych przez NFZ?

- Tak. Takie rozwiązanie to odpowiedź na obecne problemy w publicznym systemie lecznictwa. Już teraz szpitale nie wykorzystują w pełni swoich możliwości kadrowych i sprzętowych, bo nie pozwala im na to wartość kontraktu z NFZ. Na przykład sale operacyjne czy drogi sprzęt diagnostyczny są wykorzystywane tylko przez kilka godzin dziennie. Zdarza się też, że są wykorzystywane w sposób niezgodny z prawem, czyli są nim leczeni prywatni pacjenci profesora, który akurat pracuje również w tym publicznym szpitalu. Obie sytuacje są złe.

•  Szpitale będą korzystać z tego sprzętu zgodnie z prawem nawet, gdy nie są leczeni pacjenci z NFZ?

- Tak. Dzięki temu część osób, za leczenie których obecnie płaci NFZ, mogłaby wyjść z publicznego systemu. Efektem tego będzie to, że świadczenia na ich rzecz nie obciążą budżetu Funduszu i będą im udzielane w momencie, gdy szpital jest w stanie wykonać dodatkowe świadczenia. To spowoduje skrócenie, przynajmniej częściowe, szpitalnych kolejek.

•  Ale kontrowersje wzbudza to, że dodakowo ubezpieczony pacjent ma się zrzec prawa do świadczeń opłacanych przez NFZ.

- Musi się zrzec prawa tylko do tego konkretnego świadczenia, które będzie mu udzielane. To nie jest jednak jednoznaczne z całkowitą rezygnacją z objęcia ubezpieczeniem zdrowotnym w Funduszu. W dalszym ciągu będzie miał prawa do innych świadczeń, ale i obowiązek opłacania składki zdrowotnej.

•  Pacjent z własnej kieszeni zapłaci dwa razy za to samo - do NFZ i do prywatnego ubezpieczyciela. To może należy znieść obowiązkową składkę?

- Jestem temu bardzo przeciwna. Ubezpieczenie alternatywne oznacza, że zabieram moją składkę i przenoszę ją do prywatnego funduszu. Oczywiście nie korzystam ze świadczeń w ramach NFZ. Ten pomysł jest zły z dwóch powodów. Po pierwsze, jeżeli pozwolimy na to, żeby na przykład 10 proc. najbogatszych wyszło z systemu publicznego, to zabiorą z niego co najmniej 30 proc. środków. Po drugie, co w takiej sytuacji zrobić z osobami, które wymagają leczenia w zakresie nieobjętym dodatkowym ubezpieczeniem. Nie można zostawić ich własnemu losowi. Wtedy trzeba będzie pozwolić im korzystać ze świadczeń w sektorze publicznym, mimo że nie opłacają składki.

•  Dane pacjentów ubezpieczonych prywatnie będą bezpieczne?

- Tak. Nie ma zagrożenia, że zostaną przekazane nieupoważnionym podmiotom. Ich udostępnienie będzie mogło mieć miejsce tylko i wyłącznie na pisemną prośbę pacjenta. Czyli nie jest tak, że dajemy firmom ubezpieczeniowym prawo wglądu w te dane. To pacjent zyskuje prawo - nie obowiązek - do prezentacji informacji na temat swojego stanu zdrowia.

•  Ile osób musiałoby się dobrowolnie ubezpieczyć, żeby cena polisy była przystępna?

- Ceny polis zdrowotnych, dostępnych już na rynku, wahają się od kilkudziesięciu do kilkuset złotych. Zakładamy, że za ubezpieczenie w kształcie proponowanym w projekcie ustawy trzeba będzie miesięcznie zapłacić od 100 zł do 200 zł.

•  Ile osób musiałoby wykupić polisy, żeby takie były ich ceny?

- To, ile osób zdecyduje się zakupić dodatkowe polisy, będzie zależeć od tego, jakie świadczenia zdrowotne znajdą się w koszyku niegwarantowanym i częściowo gwarantowanym. Już teraz wiemy, że za większość świadczeń zdrowotnych w dalszym ciągu będzie płacił NFZ. Nie spodziewam się więc, że polisy wykupi więcej niż 10-20 proc. ubezpieczonych.

•  Do dodatkowego ubezpieczenia zachęciłaby ulga podatkowa. Czy jest szansa, aby pojawiała się od 2009 roku?

- Nie. O uldze można będzie mówić, gdy system zacznie działać. Wiąże się to jednak na przykład, wprowadzeniem kas fiskalnych w gabinetach.

•  Jeżeli 10-20 proc. społeczeństwa doubezpieczy się, to ile dodatkowych pieniędzy trafi do NFZ?

- Ministerstwo Zdrowia szacuje, że będzie to około 3,5 - 4 mld zł.

•  Do jakich usług będzie miał prawo pacjent, który wykupi dodatkową polisę?

- To będzie zależało od oferty firmy ubezpieczeniowej. W przypadku ubezpieczenia suplementarnego może to być możliwość wybrania terminu zabiegu lub wizyty, uzyskania wyższego standardu usług czy dodatkowej opieki pielęgniarskiej. Natomiast ubezpieczenie komplementarne będzie miało inny zakres. Dzięki niemu pacjent uzyska prawo do pokrycia kosztów tych świadczeń, które nie będą gwarantowane ze środków publicznych lub tylko częściowo będą refundowane przez NFZ.

•  JOANNA MUCHA

dr ekonomii, specjalizuje się w ekonomice służby zdrowia. W 2001 roku ukończyła studia ekonomiczne na UW. Od 2002 roku należy do PO