Jak pan ocenia sytuację w opiece okołoporodowej w polskich szpitalach?

- Wpływa na nią wiele czynników. Mam na myśli: stan zdrowia rodziców przed ciążą, ich świadomość w zakresie zdrowego stylu życia, jakość opieki medycznej podczas ciąży, porodu i opieki nad dzieckiem. Zdrowie matki nie może być też rozpatrywane w oderwaniu od zdrowia całej rodziny. Opieka podczas ciąży i porodu jest częścią działań na rzecz zdrowia prokreacyjnego i obejmuje promocję zdrowia, edukację zdrowotną, profilaktykę, wczesne rozpoznawanie i leczenie chorób. Patrząc na tak zdefiniowaną opiekę, uważam, że pomimo niektórych bardzo niedobrych wskaźników, w ciągu ostatnich 20 lat dokonał się w Polsce postęp.

Na czym on polega?

- Zmniejszyła się liczba zgonów kobiet związanych z ciążą, porodem i połogiem, podobnie zresztą jak noworodków, chociaż akurat w tym przypadku wskaźnik umieralności jest wciąż wyższy niż w UE. Poprawiły się pozamedyczne standardy opieki. Częściej można rodzić w przyzwoitych warunkach, czymś normalnym stają się porody rodzinne. Jest jednak jeszcze dużo do zrobienia, również w kwestiach medycznych.

Nadal wiele słyszymy o niedostatecznym poszanowaniu godności kobiet w trakcie porodu i po jego zakończeniu. Czy rzeczywiście?

- Jest o niebo lepiej, ale wciąż jest miejsce na poprawę. To zresztą wina nie tylko samego systemu, ale także pacjentów, którzy przyzwyczajeni do starych praktyk (zwyczajów) nie zawsze mają odwagę domagać się swoich praw.

Jakich praw?

- Na przykład prawa do informacji o swoim zdrowiu i zdrowiu dziecka. Informacji o sposobie prowadzenia zabiegów diagnostycznych i leczniczych. Prawa do wyrażania świadomej zgody na interwencje medyczne. Obowiązku traktowania dziecka przez personel jako pełnoprawnego pacjenta, który posiada ustawowo zagwarantowane prawa.

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) wiele lat temu opracowała strategie poprawy opieki nad matką i dzieckiem. Dotyczą one wielu obszarów zdrowia prokreacyjnego. I w różnych krajach strategie te wdrożono. A w Polsce?

- U nas panowało przekonanie, że strategie WHO opracowane zostały dla krajów rozwijających się, czyli trzeciego świata. Problem w tym, że nasza krajowa strategia nigdy nie powstała. A przecież strategie WHO wdrożyły Szwajcaria czy Niemcy, czyli kraje, w których opieka jest nieporównywalnie lepsza.

Dlaczego Polska z tego zrezygnowała?

- Bo to wymagało reformy systemu ochrony zdrowia, reformy prawa, poprawy jakości usług, szkolenia profesjonalistów, wspierania badań naukowych. Ciekawe, że strategie te wraz z opisem wdrożenia są dostępne na stronach WHO i każdy rząd może z nich skorzystać.

Czy powstający szpital, w którym obejmie pan stanowisko dyrektora odpowiedzialnego za położnictwo, zdrowie dziecka i zdrowie kobiety, uwzględni te rozwiązania?

- To będzie całkowicie inny szpital niż te, do których jesteśmy w Polsce przyzwyczajeni. Wdrożymy w nim zarówno sprawdzone polskie, jak i międzynarodowe standardy opieki. Będziemy respektować prawa pacjenta. O zatrudnieniu personelu decydować będzie profesjonalizm i doświadczenie. To będzie szpital, gdzie dyskrecja i poszanowanie prawa do prywatności będzie codzienną regułą. Pacjent otrzyma wszystko, co oferuje współczesna medycyna.