zaloguj się do e-DGP
statystyki

"Wszyscy pacjenci mają mieć dostęp do tanich leków, a nie tylko klienci wybranych aptek"

skomentuj

Rozmawiamy z ARTUREM FAŁKIEM, dyrektorem departamentu polityki lekowej Ministerstwa Zdrowia - Wprowadzenie urzędowych cen leków ustalanych przez Ministerstwo Zdrowia ma dotyczyć leków refundowanych ze środków Narodowego Funduszu Zdrowia. Zdaniem resortu zdrowia, ta zmiana ograniczy stosowanie nieuczciwej konkurencji między firmami farmaceutycznymi. Spowoduje również, że z aptek znikną tzw. leki za złotówkę.

• Resort zdrowia proponuje wprowadzenie urzędowych cen leków. Czy to oznacza, że są one w Polsce za tanie, a może za drogie?

- One nie są drogie w porównaniu z ich ceną w innych krajach europejskich. Ale mogłyby być tańsze. Temu ma służyć projekt wprowadzenia sztywnych marż i cen urzędowych.

• Czy to również oznacza, że z aptek znikną np. leki za złotówkę?

- I tak z tego typu promocji i rabatów nie korzystają wszyscy pacjenci. Firmy konkurują w wydzielonych sektorach, rejonach miast czy w ściśle określonych sieciach aptek.

• Obecny system nie gwarantuje pacjentom, że kupują leki po optymalnych cenach. Czy wprowadzenie urzędowych cen zmieni tę sytuację?

- Uważam, że tak. Chcemy, żeby obszarem konkurencji między firmami była cena produktu leczniczego, negocjowanego i ustalonego z resortem zdrowia, a nie wykorzystanie nieuczciwych sposobów przy jego sprzedaży.

• Czy nie obawiacie się negatywnej reakcji firm farmaceutycznych? Ich zdaniem wprowadzanie urzędowych cen leków to właśnie psucie konkurencji na rynku medycznym?

- Na pewno nie cały przemysł farmaceutyczny czy też nie wszystkie firmy będą przeciwne temu rozwiązaniu.

• A które mogą być?

- Ja mogę powiedzieć, kto nie jest przeciwny ustalaniu urzędowych cen leków. Na pewno polscy producenci produktów leczniczych i samorząd aptekarski.

• Czyli rozwiązanie będą krytykować firmy zagraniczne?

- Też nie wszystkie.

• Ale takie głosy się pojawiają, np. ze strony firm produkujących leki innowacyjne?

- Trudno się dziwić. Ale w takim razie uczciwe byłoby zapytać je o to, jak one kreują swoją politykę cenową.

• Czy to oznacza, że obecnie ceny kształtowane są w sposób nieuczciwy?

- Uważam, że ceny mogłyby być niższe. Mam nadzieję, że ustalenie urzędowych cen leków i sztywnych marż spowoduje przeniesienie konkurencji na cenę zbytu. Ona ma być ustalana między firmą farmaceutyczną a Ministerstwem Zdrowia. Obecnie cena leków ma charakter maksymalny. Dlatego mamy i leki za złotówkę, i w skrajnych przypadkach leki za dopłatą. Chodzi tu o sytuację, w której pacjent dostaje określoną kwotę za dostarczenie recepty. To jest kompletne wypaczenie tego, do czego służy lek. Pacjent nie może być nagradzany za dostarczenie recept. Ma on otrzymywać lek, kiedy ze względów zdrowotnych, a nie finansowych, jest on mu potrzebny. Pacjenci muszą sobie zdawać sprawę, że takie działanie, czyli dostarczanie recepty na lek, który nie jest im potrzebny, w efekcie kończy się wyłudzeniem publicznych pieniędzy. A to już jest łamanie prawa.

• Czy ustalenie urzędowych cen dotyczy tylko leków refundowanych przez NFZ?

- Tak. Państwo w żaden sposób nie będzie wpływało na kształtowanie cen leków, których zakup nie jest objęty refundacją Narodowego Funduszu Zdrowia. Nie będzie to dotyczyło również tych produktów leczniczych, które co prawda są wypisywane na recepty, ale pacjent płaci za nie w 100 proc. z własnych środków.

• Czy zmiany te będą mieć jakiś wpływ na budżet NFZ?

- Wprowadzenie urzędowych cen leków refundowanych nie wpłynie w znaczący sposób na budżet NFZ. Nie zmieniają się przecież limity refundacji. W najgorszym przypadku Fundusz wyda na dopłaty do leków tyle, ile miał już zaplanowane w swoim budżecie. Wydatki na ten cel mogą być niższe, jeżeli faktycznie ceny leków zostaną obniżone przez producentów.

• Kiedy urzędowe ceny leków zaczną obowiązywać?

- Nie chcę mówić o konkretnych datach. Obecnie projekt nowelizacji prawa farmaceutycznego jest po uzgodnieniach zewnętrznych. Trwa analiza przesłanych uwag. Potrzebujemy około miesiąca na ustosunkowanie się do nich.

Komentarze: 8

  • 1: ossi z IP: 83.13.221.* (2009-01-20 10:48)

    Leki refundowane powinien wydawać lekarz.Zobaczcie jak jestw krajach anglosaskich.Lekarz wyda, tyle ile trzeba na kurację.Aptekarz byle wiecej.
    Apteki już " lodów nakręciły" Dla nich czym drożej,tym lepiej.

  • 2: Klemens z IP: 193.19.165.* (2009-01-20 12:30)

    Apteki są sklepami ,które sprzedają lekarstwa.Dlatego zależy im by jak najwięcej towaru /leków/ zbyć.Można zastanawiać się nad różnymi rozwiązaniami w sprawie leków refundowanych.Albo niech je rozprowadzają lekarze.Wtedy musi powstać jakiś system rozliczeń.Albo niech apteki sprzedają lekarstwa w/g ich rzeczywistej wartości, a zwrotu nadpłaty za lek refundowany,niech dokonuje fundusz zdrowia czy kasa chorych,jeśli taka będzie istnieć w przyszłości.

  • 3: Poraj z IP: 91.177.127.* (2009-01-22 11:13)

    Brawo Klemens. Leki w aptekach powinny byc sprzedawane za 100% ceny, a ubezpieczalnia powinna refundacje przelewac na konto pacjenta.
    Tak jest w Belgii. Pozdrawiam.

  • 4: obserwator z IP: 83.22.79.* (2009-01-26 16:07)

    Poraj. Polska to nie Belgia a większość biednych ludzi w Polsce, nie stać na wykupienie leków na zniżkę a co dopiero na 100%. Trzeba trochę pomyśleć zanim powieli się czyjeś pomysły. Poraj ,może Ciebie stać na wykupywanie leków na 100% i masz konto bo biedni ludzie przeważnie nie mają konta.

  • 5: Stan z IP: 83.25.83.* (2009-01-26 17:46)

    Wprowadzenie leku do wybranej apteki po obniżonej cenie przez producenta zmusza inne apteki do obniżenia ceny na ten lek. Tym sposobem wzrasta sprzedaż tego leku. To nikogo nie obchodzi, że sprzedaż leku wzrasta, że NFZ ma większe koszty, że apteki , które musiały obniżyc cenę tracą rentowność. Pacjent traci mniej. Ale tylko pozornie, bo jak sie przyjrzy pozostałym cenom za leki, których cen nie sprawdza to wychodzi mu na to samo ile by zapłacił w aptece ze średnnimi cenami.

  • 6: soniawiatr@interi.pl z IP: 82.139.24.* (2009-02-04 19:21)

    Brawo!!! moja mama miała wypadek na drodze ,pijany kierowca,trwałe kalectwo -narząd ruchu,wiele chorowała ,chodzila do pracy chronionej ze względu na stan zdrowia25 lat, nie miała renty,nastąpilo pogorszenie stanu zdrowia,ten ,który spowodował wypadek zbiorowy zmarł,a ona ma 611 zł renty i wiele chorob somatycznych ,straciła pamięc 2,5 roku pobyt w szpitalu organika uszkodzona,jeszcze ją aktywizowali zawodowo na kursie dla niepełnosprawnych,a młodzi siedzą w domu na rentach.Leki kosztują,ZUS chce ją rehabilitować,a oni 25lat nie płacili jej renty,powinna mieć leki za darmo jak jest w Niemczech,Prof,Religa chciał dobrze.

  • 7: JAKOTAKA z IP: 89.79.153.* (2009-02-06 18:02)

    Moze ktos wie dlaczego w gdanskich aptekach nigdy nie ma lekow np.na nadcisnienie w ciaglej sprzedazy(na półkach)?Realizujac recepte co m-c ta sama śpiewka:zamowimy,prosze odebrac jutro.Jestem zmuszana dwa razy chodzic do apteki ,aby zrealizowac recepte,a MIALY BYC W APTECE LEKI TANSZE I DROZSZE Z TEJ SAMEJ GRUPY a nie ma zadnych w danej chwili(?)

  • 8: jodyna2000 z IP: 88.156.168.* (2009-07-07 10:11)

    Trzeba zmienić czym prędzej Prawo Farmaceutyczne.Apteki powinny być dla aptekarzy jedna góra dwie.Leki refundowane powinny mieć jednakową cenę w całej Polsce.Na obecnym systemie traci Skarb Państwa i my pacjenci.Zyskują firmy i właściciele aptek sieciowych.W biedronkach są Apteki Medyczne i apteki Na Zdrowie Reklamują się lekami za grosz:):)

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Zapisz się na bezpłatny newsletter Gazety Prawnej

Sonda:

Czy prezydent powinien podpisać ustawy reformujące system emerytalny

Wyszukaj w Encyklopedii

Galerie zdjęć

Twarze Biznesu

Zapisz się na bezpłatny newsletter