• Jak pani ocenia fakt, że w ciągu zaledwie kilku dni prezydent zawetował dwie najważniejsze ustawy kończące reformę emerytalną?

- Jestem zaskoczona zawetowaniem właśnie tych ustaw. Próbowałam zrozumieć intencje pana prezydenta w przypadku weta ustawy o nowych zasadach ustalania wysokości rent z tytułu niezdolności do pracy, ale po przeczytaniu uzasadnienia nie zgadzam się z nim. Ta ustawa jest niezbędna z punktu widzenia systemu emerytalnego. Od nowego roku rozpocznie się bowiem wypłata nowych emerytur kapitałowych, których wysokość będzie zależeć od wysokość kapitału zgromadzonego na koncie emerytalnym. Aby nie doszło do sytuacji, że renty będą liczone na innych zasadach niż emerytury, konieczne jest ujednolicenie systemu. Mam więc nadzieję, że kluby opozycyjne zagłosują za odrzuceniem weta.

• A jeśli nie?

- To w przyszłym roku przygotujemy kolejną ustawę, która będzie określać zasady ustalania wysokości renty z tytułu niezdolności do pracy. Rząd odpowiada za dokończenie reformy emerytalnej, więc zrobimy wszystko, aby wywiązać się ze swojego zadania.

• Jak pani ocenia decyzję prezydenta o zawetowaniu ustawy o emeryturach pomostowych?

- Bardzo źle się stało, że prezydent skorzystał z prawa weta. Przygotowana przez rząd ustawa o emeryturach pomostowych jest najlepszą propozycją, jaką udało się wypracować w ciągu dziesięciu lat pracy nad tym systemem. To efekt kilkumiesięcznych negocjacji w Komisji Trójstronnej. W sumie odbyło się 26 spotkań partnerów społecznych poświęconych emeryturom pomostowym. Związki zawodowe, na przykład miały całkowita swobodę w zapraszaniu swoich ekspertów. Chętnie korzystali z tej możliwości i jako eksperci pojawiali się nie tylko specjaliści od medycyny pracy, ale bardzo często osoby z grup zawodowych zainteresowanych utrzymaniem prawa do wcześniejszego zakończenia kariery zawodowej. Także na prośbę związków - i mimo sprzeciwu pracodawców - termin zakończenia rozmów był sukcesywnie przesuwany, ostatecznie do 24 września. W efekcie prac ekspertów medycyny pracy lista uprawnionych do emerytur pomostowych rosła ze 130 tys. do prawie 270 tys. osób. Dodatkowo usunęliśmy ograniczenie czasowe dotyczące daty urodzenia osób uprawnionych do nowych świadczeń.

• Czy to wszystko?

- Nie. Wykaz prac uprawniających do emerytur pomostowych został rozszerzony.

• Dlaczego nie można zostawić wcześniejszych emerytur?

- Były one przyznawane całym grupom branżowym (najwięcej w latach 80.) bez względu na to, czy ktoś wykonywał pracę za biurkiem czy np. przy piecu hutniczym. Kosztują każdego pracującego i płacącego składki do ZUS około 1,2 tys. zł rocznie. Gdyby przedłużyć obecne przepisy tylko o rok, to kosztowałoby to budżet 2 mld zł w 2009 roku i 3,9 mld w 2010 roku. Dla porównania - zaplanowane podwyżki dla wszystkich nauczycieli mają kosztować w 2009 r. prawie 2,6 mld, a w 2010 roku ponad 3, 4 mld zł.

• Jakie jest wyjście z tej sytuacji?

- Obiecałam, że zrobię wszystko, aby przygotować ustawę o emeryturach pomostowych. Musimy jednak poczekać na wynik głosowania w Sejmie nad wetem prezydenta. Takie są zasady demokracji.

• Czy ceną poparcia za poparcie rządowej koalicji przez lewicę będą świadczenia kompensacyjne dla nauczycieli?

- Nie, to nie tak. Sprawa nauczycieli wymaga dokładnego wyjaśnienia. Nauczycieli nie ma na liście zawodów wykonujących prace w szczególnym charakterze. To jest najliczniejsza grupa zawodowa, która już po nowym roku powinna pracować do czasu osiągnięcia powszechnego wieku emerytalnego. Ze względu na fakt, że większość nauczycieli nabywa prawa do zakończenia aktywności zawodowej po 20 latach pracy przy tablicy (z zastrzeżeniem, że musi mieć 30 lat składkowych i nieskładowych), to obecnie uprawnienia emerytalne uzyskują 49-letnie osoby. Gdyby tej grupie zawodowej całkowicie odebrać prawo do wcześniejszego zakończenia aktywności zawodowej, to doszłoby do sytuacji, że nauczycielka będzie musiała dodatkowo pracować 11 lat, a mężczyzna 16 lat. Według mnie data 1 stycznia 2009 r. nie może oznaczać tak drastycznej zmiany zasad przechodzenia na wcześniejsze emerytury. Dlatego zaproponowaliśmy system schodkowy. Oznacza to, że wiek dla nauczycieli, uprawniający do świadczenia kompensacyjnego, będzie wydłużany co rok o kilka miesięcy do czasu osiągnięcia powszechnego wieku emerytalnego.

• Dlaczego jednak propozycja ta pojawiła się w momencie groźby weta ze strony pana prezydenta?

- O tym, że będziemy prowadzić negocjacje z nauczycielami, było wiadomo od pierwszego dnia prac nad emeryturami pomostowymi. Rząd początkowo zaproponował podwyżki wynagrodzenia w zamian za dłuższy okres aktywności zawodowej. W ciągu kolejnych trzech lat wynagrodzenie wzrośnie o 30 proc. To dużo w porównaniu do innych grup zawodowych. Jednocześnie zachęcaliśmy nauczycieli do tego, żeby pracowali coraz dłużej.