Firma powinna się liczyć z taką możliwością. Pracodawca, którego pracownik stworzy utwór, wykonując obowiązki wynikające ze stosunku pracy, nabywa majątkowe prawa do utworu z chwilą jego przyjęcia, zgodnie z art. 12 ust. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych (t.j. Dz.U. z 2006 r., nr 90, poz. 631 z późn. zm.). W przypadku programów komputerowych w ogóle nie jest wymagane oświadczenie o przyjęciu (art. 74 ust. 3 ustawy).

Przyjęcie utworu skutkuje tym, że to pracodawca może nim rozporządzać i z niego korzystać. Należy pamiętać o tym, że strony mogą inaczej uregulować te kwestie w umowie, uwzględniając ograniczenia wynikające z przepisów ustawy.

Samo przyjęcie utworów przez pracodawcę może jednak – w dłuższej perspektywie – nie wystarczyć do zachowania prawa do nich. Bierna postawa pracodawcy wobec przejawów twórczej działalności jego pracownika, może skutkować przejściem praw z powrotem na zatrudnionego. Jeżeli pracownik twórca stworzy utwór przeznaczony do rozpowszechniania, np. broszurę reklamową, pracodawca powinien w określonym w umowie terminie lub – przy braku postanowień umownych w tej sprawie – w ciągu dwóch lat od daty przyjęcia utworu przystąpić do jego rozpowszechniania. Po upływie tego terminu pracownik może wyznaczyć pracodawcy na piśmie odpowiedni termin dodatkowy, po którego bezskutecznym upływie prawa jak i również własność przedmiotu, na którym utrwalono utwór, powrócą do niego (art. 12 ust. 2 ustawy).

Do utraty majątkowych prawa autorskich przez pracodawcę dojdzie zatem, gdy spełnią się następujące okoliczności – upłynie umowny lub ustawowy termin na rozpowszechnienie utworu, a pracownik podejmie próbę ochrony swojego dzieła, wyznaczając dodatkowy termin. Taka regulacja ma na celu ochronę twórczości pracowniczej przed sytuacją, gdy pracodawca jej nie wykorzysta, powodując straty dla pracownika, który nie będąc podmiotem praw majątkowych do efektu swojej pracy, nie może sam go rozpowszechnić.