Praca zmianowa to wykonywanie pracy według ustalonego rozkładu pracy przewidującego zmianę pory wykonywania pracy przez poszczególnych pracowników po upływie określonej liczby godzin, dni lub tygodni (art. 128 par 2 pkt 2 k.p.). Czytając literalnie przepisy kodeksu pracy, można dojść do wniosku, że zmiany mogą się na siebie nachodzić i nie ma w tym zakresie ograniczeń. Czy jednak można wprowadzić zmiany, w której pierwsza zmiana zaczyna się o 9 rano, a druga o 10 rano, czyli praca zmianowa jest wykonywana prawie równolegle? Moim zdaniem byłoby to niedopuszczalne. Dyrektywa unijna z 4 listopada 2003 r. (2003/88/EC) wskazuje, że praca zmianowa to taka, w której pracownicy „przejmują po sobie pracę” na tym samym stanowisku. Dyrektywa jest więc w tym zakresie bardziej restrykcyjna niż kodeks pracy.

Należy pamiętać, że przepisy kodeksu pracy należy zawsze interpretować przez pryzmat prawa unijnego. W przypadku gdy przepisy krajowe są choćby częściowo niezgodne z dyrektywą, należy stosować interpretację dostosowującą. Potwierdził to w kilku orzeczeniach ETS, a także wyrok WSA z 18 czerwca 2008 r. (I SA/Wr 1786/07). Dlatego też, czytając polskie przepisy łącznie z przepisami unijnymi, należy dojść do wniosku, że pracownicy powinni przejmować po sobie obowiązki, a nie pracować równolegle, np. jedynie z godzinnym przesunięciem pory rozpoczęcia zmiany. Uważam jednak za dopuszczalne częściowe nakładanie się zmian nawet w świetle brzmienia dyrektywy. Na przykład, gdy jest to uzasadnione koniecznością przekazania zadań przez pracowników. Pracownik kończący zmianę powinien mieć czas, aby przekazać podsumowanie dnia pracy kolejnemu pracownikowi przychodzącemu do pracy na drugą zmianę. Sformułowanie w dyrektywie o przejmowaniu obowiązków nie wymusza pełnej rozdzielności zmian, a nawet zakłada, że nastąpi czas wspólnej pracy, właśnie przejęcia tych obowiązków.