Odpowiedź na powyższe pytanie rodzi wiele kontrowersji zarówno w praktyce, jak i wśród przedstawicieli doktryny prawa pracy. Zasadniczo rozróżnić można dwie skrajne teorie. Pierwsza zakłada, że w przypadku nieuzgodnienia w umowie pułapu, od którego przekroczenia nabywa się dodatek, jest on należny pracownikowi za każdą godzinę pracy ponad wymiar (np. w przypadku zatrudnionego na pół etatu i pracującego od poniedziałku do piątku po 4 godziny dziennie, dodatek byłby należny już od 5 godziny pracy). Druga zakłada, że dodatek będzie należny dopiero, gdy przekroczona zostanie 8- lub 40-godzinna norma czasu pracy.

Zgodnie z wyrokiem Sądu Najwyższego z 9 lipca 2008 r. (I PK 315/07, OSNP 2009/23-24/310), pracodawca nie ma obowiązku wypłaty dodatku za pracę w godzinach nadliczbowych, jeżeli strony stosunku pracy nie porozumiały się w sprawie liczby godzin ponadwymiarowych, której przekroczenie uprawniałoby do takiego dodatku. Argumentacja ta oparta została na założeniu, że skoro ustawodawca nałożył obowiązek dokonania odpowiednich ustaleń na obie strony stosunku pracy, to zarówno pracodawca, jak i pracownik powinni ponosić negatywne konsekwencje niedopełnienia tego obowiązku. Sąd Najwyższy przyjął zatem wykładnię drugą – bardzo korzystną dla pracodawców.

Wskazane powyżej stanowisko sądu nie jest jednak w pełni zgodne z podstawowymi zasadami prawa pracy, a w szczególności z zasadą uprzywilejowania pracownika jako słabszej strony stosunku pracy. Spotkało się ono również z falą krytyki wśród przedstawicieli doktryny.

not. MJ