Zgodnie z kodeksem pracy pracownik ponosi odpowiedzialność za wyrządzoną szkodę tylko w granicach rzeczywistej straty i tylko za normalne następstwa swojego działania lub zaniechania, z którego wynikła szkoda. Nie odpowiada za szkodę w zakresie, w jakim pracodawca lub inna osoba się do niej przyczyniła. Ciężar dowodu w zakresie okoliczności uzasadniających odpowiedzialność oraz wysokość szkody spoczywa na pracodawcy. Jeśli szkoda wyrządzona została z winy nieumyślnej, odszkodowanie nie może przekraczać trzymiesięcznego wynagrodzenia przysługującego pracownikowi w dniu wyrządzenia szkody.

Zgodnie z k.s.h. członek zarządu spółki kapitałowej odpowiada za szkodę wyrządzoną swoim działaniem i zaniechaniem sprzecznym z prawem lub z postanowieniami umowy spółki, chyba że nie ponosi winy. W tym przypadku odpowiedzialność jest znacznie szersza niż na gruncie k.p., bowiem nie jest ograniczona kwotowo, obejmuje także utracone korzyści, a także może obejmować szkody wywołane działaniem osób, które podlegały nadzorowi czy kierownictwu członka zarządu. Ciężar dowodu też jest rozłożony inaczej, bowiem to członek zarządu musi wykazać, że nie ponosi winy.

Przepisy nie zawierają normy, która pozwoliłaby na rozstrzygnięcie, jaką podstawę odpowiedzialności zastosować należy w sytuacji, gdy pracownik członek zarządu wyrządza spółce szkodę. Ze względu na szczególny status członka zarządu i jego pozycję w spółce, a także ze względu na fakt, iż podejmuje on decyzje mogące skutkować stratami przewyższającymi wielokrotnie trzykrotności jego wynagrodzenia, należy uznać, że nie powinien on korzystać z reżimu odpowiedzialności typowego dla szeregowego pracownika, kiedy wykonuje czynności związane z pełnieniem funkcji korporacyjnej, to jest kiedy szkoda powstaje w wyniku działania lub zaniechania związanego z prowadzeniem spraw spółki czy jej reprezentacją wobec osób trzecich. W takiej sytuacji jego odpowiedzialność powinna być oceniana w świetle przepisów k.s.h. (por. orzeczenie SN II PK 315/09; I PKN 655/99). Tak długo jak stan prawny nie ulegnie zmianie, ocena każdej sytuacji wymagała będzie jednak indywidualnego podejścia.