statystyki

Jak zostać urzędnikiem mianowanym

autor: Artur Radwan24.03.2009, 03:00

Jeszcze w tym roku postępowanie kwalifikacyjne i sprawdzian na urzędnika mianowanego będą odbywały się na dotychczasowych zasadach. Od następnego roku nie będzie już sprawdzianu z predyspozycji kierowniczych, a do postępowanie kwalifikacyjnego będą mogły przystąpić osoby znające np. język rosyjski, chiński lub norweski.

reklama


reklama


Korpus służby cywilnej składa się z pracowników i urzędników. Pracownikami są osoby zatrudnione na podstawie umowy o pracę, a urzędnikami zatrudnieni na podstawie mianowania. O uzyskanie statusu urzędnika mianowanego może ubiegać się osoba, która jest już pracownikiem służby cywilnej, posiada co najmniej trzyletni staż pracy w służbie cywilnej i wykształcenie wyższe magisterskie oraz zna co najmniej jeden język obcy.

Dyrektor generalny może wyrazić zgodę na wniosek pracownika o wcześniejsze ubieganie się o mianowanie, nie wcześniej jednak niż po dwóch latach pracy w służbie cywilnej. Dyrektor jest też odpowiedzialny za potwierdzenie spełnienia powyższych warunków oraz tego, że pracownik posiada obywatelstwo polskie, korzysta z pełni praw publicznych oraz że nie był skazany prawomocnym wyrokiem za przestępstwo umyślne lub umyślne przestępstwo skarbowe. Osoba taka musi także być żołnierzem rezerwy lub nie podlegać powszechnemu obowiązkowi obrony.

Postępowania prowadzi KSAP

Pracownicy służby cywilnej przystępujący do postępowania kwalifikacyjnego zakładają na stronie internetowej Krajowej Szkoły Administracji Publicznej (www.ksap.home.pl/sc/) konto elektroniczne, na którym wypełniają formularz. Formularz składa się z dwóch części: A i B. W części A znajdują się dane kontaktowe kandydata, na które wysyłane są informacje o zakwalifikowaniu wniosku i harmonogramie postępowania. Część B określa warunki, które kandydat musi spełniać, m.in. dotyczące obywatelstwa, zajmowanego stanowiska w służbie cywilnej, stażu pracy, informacji o jego niekaralności, wykształceniu oraz posiadanym certyfikacie językowym.

POSTĘPOWANIE KWALIFIKACYJNE W 2009 ROKU

● Mianowanie na urzędnika może ubiegać się pracownik służby cywilnej, który:

- posiada trzyletni staż pracy w służbie cywilnej lub dwuletni za zgodą dyrektora generalnego

- posiada tytuł magistra lub równorzędny

- posiada obywatelstwo polskie

- zna co najmniej jeden język obcy spośród języków roboczych krajów Unii Europejskiej

- jest żołnierzem rezerwy lub nie podlega powszechnemu obowiązkowi obrony

● wzór zgłoszenia do postępowania kwalifikacyjnego publikowany jest w biuletynie kancelarii i Prezesa Rady Ministrów,

● od 1 stycznia do 31 maja pracownik służby cywilnej może złożyć do szefa kancelarii zgłoszenie do postępowania kwalifikacyjnego

● od 1 stycznia do 31 maja absolwenci Krajowej Szkoły Administracji Publicznej, będący jednocześnie pracownikami służby cywilnej mogą składać wnioski o mianowanie,

● postępowanie kwalifikacyjne przeprowadza Krajowa Szkoła Administracji Publicznej

● egzamin składa się z trzech części: sprawdzianu wiedzy, umiejętności i predyspozycji kierowniczych niezbędnych do wypełniania zadań służby cywilnej

Wypełniony formularz potwierdzany jest przez dyrektora generalnego. Zgłoszenie do postępowania kwalifikacyjnego wraz z opłatą wysyłane jest do szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów na adres Krajowa Szkoła Administracji Publicznej, ul. Wawelska 56 00-922 Warszawa. W tym roku kandydaci ubiegający się o mianowanie muszą wnieść opłatę w wysokości 446,6 zł. Jest to 35 proc. minimalnego wynagrodzenia.

Przekazane Krajowej Szkole Administracji Publicznej formularze są sprawdzane przez specjalny zespół, powołany przez dyrektora szkoły, pod względem zgodności z wymaganiami określonymi w ustawie o służbie cywilnej.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama


Źródło:GP

Polecane

  • Malina12(2014-07-10 14:32) Odpowiedz 00

    Przenoszenie na niższe stanowiska powinno się łączyć z mniejszą kasą, i tak samo w drugą stronę.Pieniądze powinny być za poziom odpowiedzialności a nie za stanowisko. Czasami pracownik robi dużo więcej, praktycznie wszystko, a kierownik tylko podpisuje sprawę. Tak naprawdę w realiach jest tak że niby kierownik odpowiada za sprawę, a tak naprawdę później do odpowiedzialności pociąga się pracownika podległego bo on źle coś napisał albo przeanalizował. A wynagrodzenie kierownika jest dwa razy większe niż podrzędnego pracownika.

  • ./(2009-03-27 15:16) Odpowiedz 00

    O co chodzi z tym językiem, że jest ważniejszy od wiedzy kwalifikacji i doświadczenia ? Czy chodzi o to, żeby załatwiac ewentualnych interesantów z innych krajów w ich językach ojczystych ? Wtedy celem powinno być zatrudnianie wg klucza językowego - każdy w urzędzie zna inny język bo może przyjąć obcokrajowiec z dowolnego kraju. Choć np. co to da skoro kwalifikacje językowe B2 mogą pomagać najwyżej na wakacjach bo dokumentów w sposób odpowiedzialny i tak tłumaczyć nie pozwalają. Dodam tylko że i tak język urzędowy w naszym kraju jest jeden a w administracji bezwzgldnie wszystko na piśmie w j. polskim

  • To nie fer(2009-03-24 11:04) Odpowiedz 00

    W moim urzędzie gość po przejściu na 5 stopień wycofał się na stanowisko kserokopiarkowego.

    ma teraz gigantyczną kasę i luz i nadal jest urzednikiem

  • pracownik(2009-03-25 14:33) Odpowiedz 00

    Do Pana/i:."./". Jak nie mają certyfikatów językowych to niech je zrobią. Od urzędnika powinno się wymagać znajomości przynajmniej jednego języka, a do poświadczenia tego są certyfikaty. Na słowo honoru to ja sam znam 8 języków. Innymi słowy: wyższa pensja - wyższe wymagania.

  • ./(2009-03-24 15:08) Odpowiedz 00

    W moim urzedzie kolesie dali sobie luz i poszli na doradcę podatkowego i na aplikację radcowską, zostały tylko stare ramole co zdali z j.rosyjskiego na poziomie B1 za n-tym razem. Prawie wszyscy są od nich lepsi ale nie mają certyfikatów z języka.

  • pracownik(2009-03-30 13:06) Odpowiedz 00

    Czy język jest ważniejszy od kwalifikacji? Moim zdaniem w tym pytaniu nie ma logiki. Czy przestrzeganie etykiety jest ważniejsze od doświadczenia? To są różne płaszczyzny rozwoju. Niestety podążając taką ścieżką rozumowania dojdziemy do wniosku, że higiena urzędnika tez jest nieważna - przecież liczy się doświadczenie. Przyznaję, j. obcy na co dzień może się nie przydać ale jednak trudno mi sobie wyobrazić kogoś na nawet średnim stanowisku w firmie/korporacji bez znajomości jakiegokolwiek języka obcego - polityka różnych standardów?

  • ./(2009-04-01 10:38) Odpowiedz 00

    Oczywiście postawmy na etykietę, wymogi co do ubioru, chodu, kursy konwersacji, autoprezentacji, umiejętności interpersonalnych itp. może to i dobre w firmie/korporacji. Ale jest mowa o URZĘDACH których zadaniem jest administrowanie tym krajem a zarobki prawie tak niskie jak kwalifikacje urzędników. Tu trzeba dawać szansę tym którzy znają się najlepiej na "robocie" a nie premiować językoznawców z rozbuchaną etykietą - to nie show bisnes i umiejętności marketingowe nie powinny decydować.

  • ./ do 5(2009-04-01 11:04) Odpowiedz 00

    W tym pytaniu oczywiście - jest logika, ponieważ pokazuje jakie są priorytety. Rozróżnić trzeba sytuację gdy do konkursu stają dwie osoby o porównywalnych kwalifikacjach z których jedna zna język. Wtedy oczywiście os. z językiem powinna zostać przyjęta czy dostać awans. Ale jakoś takich sytuacji jest mało bo do administracji nie pcha się wiele osób o wysokich kwalifikacjach i ze znajomością języków. Najczęściej jest tak że osoba znająca język ma małą konkurencję na egz. bo nie mogą przystępić do niego osoby merytorycznie o niebo od nich lepsze bez certyfikatu i przez to poziom merytoryczny osób na kierowniczych stanowiskach często jest kiepski. Ale za to mają certyfikat językowy B2. Założenie że wszyscy ze znajomością języka obcego są świetni jest błędne - i to jest brak logiki (i realiów)

  • agulka(2009-09-28 12:42) Odpowiedz 00

    Nie zgadzam się z poglądem niskich kwalifikacji urzedników. Pracuję w dziale, w którym wszyscy mają wyższe wykształcenie ( i nie są po Wyższych Szkołach czegoś tam i Czegoś Tam, tylko po uniwerystetach i politechnikach), wiele z nich ma do tego skonczone studia podyplomowe, znają przynajmniej jeden język obcy, do tego stale sie dokształcają. Tylko za prace jaką wykonujemy (a to nei jest tylko przekladanie papierkow) dostajemy wypłate na poziomie niewiele wyższym od minimalnej.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane