W 2008 roku ZUS odmówił ubezpieczonej przyznania renty socjalnej. Podstawą takiej decyzji było orzeczenie komisji lekarskiej stwierdzające, że nie została ona uznana za osobę całkowicie niezdolną do pracy. Ubezpieczona niezadowolona z wyroku odwołała się od niekorzystnej dla siebie decyzji. Sąd I instancji oddalił jej odwołanie.

Ubezpieczona po raz drugi, korzystając z pomocy stowarzyszenia wspomagającego osoby głuchonieme, odwołała się od negatywnego dla siebie wyroku. W czasie postępowania dowodowego sąd apelacyjny ustalił, że jest ona od dziecka głuchoniema. Jednocześnie stwierdzono u niej dużą wadę wzroku (minus 10 i 11 dioptrii) oraz liczne choroby internistyczne i neurologiczne oraz poważne zwyrodnienie kręgosłupa.

Ubiegająca się o rentę socjalną w sumie przepracowała 17 lat jako szwaczka. Do dowołania zostało dołączone orzeczenie miejskiego zespołu do spraw orzekania o stopniu niepełnosprawności, z którego w sposób niebudzący wątpliwości wynikało, że ubezpieczona została zaliczona do umiarkowanego stopnia niepełnosprawności, na trwale a niepełnosprawność powstała przed 16. rokiem życia. Stopień ten został ustalony w 1999 roku. Sąd apelacyjny, oddalając jej odwołanie, wskazał, że biegli przy ocenie jej możliwości do pracy zawodowej wzięli pod uwagę stan niepełnosprawności.

Ubezpieczona uznała, że wyrok nie jest sprawiedliwy. Pełnomocnik w skardze kasacyjnej złożonej do Sądu Najwyższego (SN) udowodnił jednak, że w czasie postępowania przed sądami ubezpieczona nie mogła w sposób swobodny komunikować się z sędziami, bo nie miała możliwości korzystania z bezpłatnej pomocy przysięgłego tłumacza języka migowego. Z tego też powodu w czasie postępowania sądowego nie mogła kwestionować opinii biegłych ani zgłaszać wniosków dowodowych, bo nie wiedziała o takiej możliwości. Zdaniem pełnomocnika takie zachowanie w czasie procesu świadczy o jej nieporadności. Co więcej, sąd apelacyjny nie pouczył jej o możliwości uzyskania pomocy prawnej z urzędu oraz uzupełnienia postępowania dowodowego przez m.in. wezwanie na rozprawę biegłych oraz zadawanie im dodatkowych pytań, które mogłyby określić jej prawo do renty socjalnej.

Sąd Najwyższy uznał kasację za zasadną i uchylił zaskarżony wyrok. Teraz sprawa ponownie trafi do sądu apelacyjnego.

– Wyrok Sądu Najwyższego nie przesądza jeszcze o ostatecznym wyniku sprawy, gdyż powodem uchylenia wyroku sądu apelacyjnego były błędy w czasie procesu – zauważa Małgorzata Hasiewicz, radca prawny z Wrocławia.

251,5 tys. osób otrzymuje z ZUS renty socjalne