Docent będący samodzielnym pracownikiem naukowym był zatrudniony w jednym z zakładów Polskiej Akademii Nauk (PAN). Miał niewiele publikacji, dlatego komisja zakładu przyznała mu mało punktów. Za niewystarczający dorobek i brak postępów dyrektor rozwiązał z nim umowę o pracę.

Docent wniósł pozew do sądu, żądając przywrócenia do pracy. Sąd rejonowy spełnił jego żądanie wyrokiem z lutego 2006 r., któremu nadał klauzulę wykonalności. Zakład PAN wniósł jednak apelację do sądu okręgowego.

Ten wydał wyrok dopiero po półtora roku. W tym czasie w strukturze PAN sporo się zmieniło. W połowie 2006 roku PAN podjęła uchwałę o przejęciu zakładu wraz z jego pracownikami przez centrum materiałów polimerowych i węglowych akademii. Kilka miesięcy później zakład wysłał pismo do docenta, że od stycznia 2007 r. jest on pracownikiem centrum, tak samo jak inne osoby dotychczas zatrudnione w zakładzie.

Sąd okręgowy w czerwcu 2007 r. uchylił więc wyrok sądu I instancji i kazał mu ponownie go wydać, co ten zrobił w marcu 2009 r. I po raz drugi orzekł o przywróceniu docenta do pracy. Dlatego że o wypowiedzeniu mu umowy nie może decydować opinia komisji zakładu, ale jej rady naukowej. Sąd w sentencji wyroku jako stronę pozwaną wskazał Polską Akademię Nauk.

Centrum wniosło apelację od tego wyroku do sądu okręgowego, twierdząc, że jest on nieważny, bo pozwanym było właśnie ono, a nie akademia. Żeby wypowiedzieć umowę pracownikowi naukowemu, wystarczy negatywna opinia komisji, a nie wyłącznie rady naukowej. Sąd okręgowy najpierw wydał postanowienie, w którym jako stronę pozwaną wskazał centrum, potem w listopadzie 2009 r. wyrok, nie po myśli centrum: przywrócił docenta do pracy i nic nowego nie dodał do uzasadnienia sąd rejonowego.

Przedstawiciel centrum wniósł skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego (SN), twierdząc, że sąd okręgowy nie mógł postanowieniem sprostować pomyłki sądu rejonowego. A ponadto sąd okręgowy nie uzasadnił, dlaczego docent automatycznie stał się pracownikiem centrum po likwidacji zakładu.

SN odrzucił skargę kasacyjną. Jego zdaniem sąd okręgowy mógł sprostować postanowieniem nazwę strony pozwanej. Dlatego że błędna nazwa użyta przez sąd rejonowy była skutkiem oczywistej omyłki niezgodnej z zebranym przez niego materiałem dowodowym. W postępowaniu przez niego prowadzonym pozwanym najpierw był zakład, a potem przedstawiciel centrum uczestniczył w rozprawach. Mimo tego sąd w wyroku wskazał PAN jako pozwaną (pracodawcę) docenta. Uznał, że akademia, mając osobowość prawną, zatrudniała pracownika naukowego, a zakład czy centrum jedynie działały w imieniu PAN. Co jest błędem. Pracodawcą jest także jednostka organizacyjna nieposiadająca osobowości prawnej, na przykład zakład czy centrum, które jako placówki naukowe mogą zatrudniać na przykład naukowców. A oni (pracodawcy) mają zdolność sądową i procesową.

SN uznał też, że docent był pracownikiem centrum po zlikwidowaniu zakładu. Zgodnie bowiem z par. 4 uchwały prezydium PAN z czerwca 2001 r. należności i zobowiązania likwidowanego zakładu przejmuje centrum, czyli jest ono następcą prawnym zakładu.

SYGN. AKT I PK 67/10