Pracownik był zatrudniony w kopalni na stanowisku górnika kombajnisty. Na nocnej zmianie doznał zawału serca i trafił do szpitala. Kopalnia nie uznała jednak tego zdarzenia za wypadek przy pracy.

Od decyzji kopalni górnik odwołał się do sądu I instancji. Argumentował, że pracodawca, kierując go na badania okresowe, niewłaściwie określił jego stanowisko pracy. W skierowaniu na badania wskazał, że zajmuje on stanowisko górnika pracującego pod ziemią, ale nie dookreślił, że jest kombajnistą. W efekcie nie zostało mu wykonane badanie EKG. W ocenie pracownika dzięki nim mógłby uniknąć zawału w trackie pracy.

Sąd powołał biegłego z zakresu BHP, lekarza kardiologa oraz przesłuchał lekarza medycyny pracy. W trakcie procesu ustalił, że pracownik powinien zostać skierowany na badania EKG. Sąd podkreślił, że brak tych badań nie miał związku z wypadkiem, jakiemu uległ pracownik, bo badania okresowe przeprowadzane były kilka miesięcy przed zawałem.

Sąd I instancji uznał więc, że zawał nie był wypadkiem przy pracy i oddalił żądania pracownika, który odwołał się do sądu II instancji. Ten podzielił rozstrzygnięcie sądu niższej instancji i też oddalił apelację.

Górnik wniósł więc skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego.

Na rozprawie 8 czerwca tego roku SN uznał, że zawał tylko w pewnych sytuacjach może być uznany za wypadek przy pracy. Takie okoliczności muszą być nadzwyczajne, np. stres lub nadmierny wysiłek. Za takie nie można uznać wystąpienia zawału przy wykonywaniu zwykłych czynności związanych z pracą. A w dniu zawału pracownik nie był narażony na duży wysiłek.

SN podkreślił, że badania okresowe były przeprowadzane siedem miesięcy przed zawałem górnika, a brak dodatkowych badań EKG nie był przyczyną wypadku przy pracy. SN oddalił więc skargę kasacyjną.

Sygn. akt I PK 29/10