Z pozwem do sądu wystąpił rencista, który w grudniu 1997 r. nabył na stałe prawo do renty z tytułu całkowitej niezdolności do pracy. Jednak kilka lat później okazało się, że zaświadczenie o stanie zdrowia zostało wydane za łapówkę wręczoną lekarzowi orzecznikowi. Zostało to potwierdzone prawomocnym wyrokiem. Co istotne, rencista nie poddał się dodatkowym badaniom lekarskim, które miały na celu ustalenie jego uprawnień do renty.

ZUS stwierdził więc, że świadczenie zostało przyznane niezgodnie z przepisami. Z tego powodu wydał dwie decyzje, tzn. odmawiającą prawa do renty za okres od 17 marca 1998 r. do końca stycznia 2003 r. oraz zobowiązującą do zwrotu nienależnie pobranych świadczeń od lutego 2000 r. do końca stycznia 2003 r. wraz z odsetkami.

Sąd I instancji nie uwzględnił odwołania rencisty od tych decyzji, a także zarzutu przedawnienia zgłoszonego przez niego w toku postępowania. W uzasadnieniu wyroku sąd podkreślił, że za świadczenie nienależne uważa się m.in. takie, które zostało przyznane lub wypłacone na podstawie fałszywych zeznań lub dokumentów albo w innych przypadkach świadomego wprowadzenia w błąd przez osobę otrzymującą np. rentę.

Do takich okoliczności zalicza się też wręczenie łapówki po to, by otrzymać zaświadczenie o stanie zdrowia uprawniające do renty. A tak niewątpliwie było w tej sprawie. Ubezpieczony zaskarżył wyrok sądu I instancji apelacją. W jej uzasadnieniu podnosił, że upłynął już trzyletni termin, za który ZUS może domagać się zwrotu nienależnego świadczenia. Dlatego, jego zdaniem, decyzja ZUS powinna być uchylona.

Przy rozpatrywaniu tej sprawy sąd II instancji zauważył, że rzeczywiście istnieją wątpliwości co do ustalenia momentu, od którego trzeba liczyć trzyletni termin, za który ZUS może żądać zwrotu bezprawnie pobranej renty. Ma to szczególnie duże znaczenie w tych sytuacjach, kiedy istnieje duża różnica w czasie pomiędzy wydaniem decyzji dotyczącej wstrzymania wypłaty świadczenia a decyzją zobowiązującą do jego zwrotu. W przepisach nie uregulowano tej kwestii jednoznacznie.

Z tego powodu sąd II instancji wystąpił do Sądu Najwyższego o odpowiedź na pytanie, czy trzyletni termin, który wynika z art. 138 ust. 4 ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, trzeba liczyć od daty wydania przez ZUS decyzji zobowiązującej do zwrotu bezprawnie pobranego świadczenia, czy też od daty wstrzymania jego wypłaty.

Sąd Najwyższy zajął stanowisko w tej sprawie w uchwale podjętej 16 października 2009 r. Stwierdził w niej jednoznacznie, że ten termin należy liczyć od wydania decyzji zobowiązującej do zwrotu nienależnie pobranego świadczenia. Zaznaczył przy tym, że trzeba wyraźnie rozróżniać decyzje rozliczające świadczenie od decyzji związanych z żądaniem zwrotu. ZUS bowiem w pierwszej kolejności wydaje decyzję rozliczeniową, w której stwierdza nadpłacenie, np. renty.

Osoba, która ją otrzyma, ma szansę naprawić sytuację. Jeśli z niej nie skorzysta, wtedy ZUS wydaje decyzję w sprawie zwrotu nadpłaconego świadczenia. Od tego momentu trzeba liczyć termin, za który ZUS może domagać się zwrotu nienależnie pobranych pięniedzy.

Sygn. akt I UZP 10/09

7,6 mln osób otrzymuje emerytury i renty z ZUS