Ubezpieczony w ramach prowadzonej działalności zawarł umowę z autoryzowanym dealerem samochodów. Sprawował nadzór techniczny nad usługami mechanicznymi wykonywanymi w serwisie i w stacji kontroli pojazdów. 17 lutego 2007 r. wykonywał obowiązki w siedzibie firmy w godzinach 8–14. Około godziny 14, kiedy miał wyjechać z pracy, zorientował się, że w jego samochodzie brakuje płynu do spryskiwacza. Przy próbie podniesienia pokrywy silnika uderzył głową o zaczep tej pokrywy.

W czerwcu zaczął utykać na nogę, co było skutkiem neurologicznych powikłań po tym uderzeniu. ZUS zakwalifikował zdarzenie jako wypadek w czasie drogi do domu. W konsekwencji odmówił prawa do jednorazowego odszkodowania z tytułu wypadku przy pracy.

Od decyzji ZUS ubezpieczony odwołał się do sądu I instancji. Ten uznał to zdarzenie za wypadek przy prowadzeniu działalności gospodarczej. Argumentował, że do zdarzenia doszło przy wykonywaniu przez ubezpieczonego czynności, które są zwykłymi czynnościami związanymi z prowadzoną przez niego działalnością gospodarczą, tj. wykonywaniem u klienta i w jego siedzibie usług zgodnie z zawartą umową.

Sąd podkreślił też, że prowadzenie działalności mogło odbywać się na terenie całego kraju, w związku z czym zarówno wszelkie dojazdy w poszczególne miejsca wykonywania pracy, jak i powroty z nich są ściśle związane z wykonywaniem obowiązków wynikających z prowadzenia działalności.

W efekcie sąd zmienił decyzję ZUS i przyznał ubezpieczonemu prawo do jednorazowego odszkodowania z tytułu uszczerbku na zdrowiu doznanego na skutek wypadku przy prowadzeniu działalności gospodarczej.

ZUS odwołał się od tego wyroku do sądu II instancji. Ten wskazał, że za wypadek przy pracy powinno się przyjąć nagłe zdarzenie wywołane przyczyną zewnętrzną powodujące uraz lub śmierć, które nastąpiło w okresie ubezpieczenia wypadkowego podczas wykonywania zwykłych czynności związanych z prowadzeniem działalności.