Pracownik był zatrudniony w firmie na podstawie umowy o pracę na czas określony na stanowisku robotnika melioracyjnego. W okresie zatrudnienia przeszedł szkolenie wstępne z zakresu BHP, a także zapoznał się z ryzykiem zawodowym na zajmowanym stanowisku.

W czerwcu 2006 r. firma wykonywała prace związane z układaniem węzła sanitarnego. Prace przy wybieraniu ziemi z wykopu były prowadzone niezgodnie z przepisami BHP. Taki sposób pracy zaakceptował kierownik nadzorujący pracowników. Po wykopaniu rowu pracownik postanowił sprawdzić, czy głębokość wykopu jest właściwa. Po wejściu do niezabezpieczonego rowu osunęła się ziemia i przysypała go. Na skutek wypadku doznał on licznych obrażeń.

W związku z tym domagał się od firmy zapłaty 35 tys. zł z tytułu zadośćuczynienia za doznaną krzywdę spowodowaną wypadkiem przy pracy i 1 tys. renty uzupełniającej oraz ustalenia w przyszłości odpowiedzialności pracodawcy za następstwa wypadku. Firma nie zgodziła się na żądania pracownika. Dlatego odwołał się do sądu.

Sąd I instancji stwierdził, że za wypadek przy pracy odpowiedzialność na zasadzie ryzyka ponosi firma. W ocenie sądu pracownik swoim zachowaniem też przyczynił się do powstania wypadku przy pracy. Był bowiem doświadczonym pracownikiem, wiele razy wykonywał podobne prace i bardzo dobrze były mu znane zasady prowadzenia wykopów i ich zabezpieczania. Ponadto znał w tym zakresie obowiązujące przepisy BHP. Sąd uznał, że przyczynił się on do wypadku w 2/3, pozostałe 1/3 zawinienia leży po stronie pracodawcy, który naruszył zasady i przepisy BHP, wykonując wykop bez stosownych zabezpieczeń.

Sąd I instancji zasądził od firmy na rzecz pracownika 5 tys. zł tytułem zadośćuczynienia i rentę uzupełniającą w kwocie 250 zł miesięcznie. W pozostałym zakresie oddalił żądania pracownika. Od tego wyroku obydwie strony odwołały się do sądu II instancji.

Sąd uznał, że pracownik nie mógł aż w 2/3 przyczynić się do wypadku. Zdaniem sądu II instancji odpowiednie zadośćuczynienie według przesłanek określonych w art. 445 par. 1 kodeksu cywilnego powinno być ustalone na 20 tys. zł. Po uwzględnieniu przyczynienia się pracownika do zdarzenia (w zakresie 1/4) sąd II instancji zasądził od firmy na rzecz pracownika 15 tys. zł.

Firma wniosła skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego. Sąd uznał, że faktycznym sprawcą jest pracownik, za którego odpowiada pracodawca. Wiąże się to z odpowiedzialnością za działanie przedsiębiorstwa i określonym w art. 120 par. 1 kodeksu pracy zobowiązaniem do naprawienia szkody wyrządzonej przez pracownika przy wykonywaniu przez niego obowiązków pracowniczych. SN uznał, że to zobowiązanie do naprawienia szkody obciąża wyłącznie pracodawcę. W ocenie sądu mimo że pracownik przyczynił się do wypadku, to nie powinien z tego powodu tracić prawa do odszkodowania.

Sygn. akt I PK 37/09