Dla mnie, człowieka, który skorzysta z niej najwcześniej za 30 lat, to nie jest jeszcze realny problem. W przeciwieństwie do tych, którzy niedługo będą odchodzić na emeryturę, a zapisali się do OFE, wierząc, że ich świadczenia będą wyższe. Tak duże straty będą oznaczać dla nich niższą emeryturę. Dlatego wszyscy - rząd, KNF i eksperci powinni wyciągnąć wnioski z ostatniego, dramatycznego dla OFE roku. Powinny też zająć się tym same fundusze. Wciąż powtarzają, że są tanie, skuteczne, a oszczędzanie jest długoterminowe. Pobierają jednak maksymalne prowizje od klientów. Problem w tym, że po prawie dziewięciu latach (to chyba dosyć długo) zarobiłem 10 proc. (to chyba dość mało).