Rządowi powinno więc zależeć na przyciągnięciu najlepszych specjalistów do placówek medycznych, aby pokazać, że jego wizja zmian w systemie lecznictwa jest słuszna. Tym bardziej dziwi to, że pensje dyrektorów placówek będą nadal ograniczone ustawą kominową. Szpitale mają więc konkurować na wolnym rynku z prywatnymi podmiotami, ale wynagrodzenie ich kierowników wciąż będzie poddane kontroli państwa. Dla prawdziwych menedżerów, którzy w firmach farmaceutycznych lub prywatnych szpitalach mogą zarobić zdecydowanie więcej, to żadna zachęta. Co więcej, szkoda w imię źle pojmowanej sprawiedliwości skazywać będzie część placówek medycznych na słabych dyrektorów.