zaloguj się do e-DGP
statystyki

Solska: Nieskuteczny, kosztowny dla państwa. System rehabilitacji wymaga leczenia

skomentuj

Normy bezpieczeństwa pracy już mamy unijne, ale wypadków w Polsce zdarza się ciągle więcej. Statystyki psuje górnictwo, które na Zachodzie po głębokiej restrukturyzacji występuje w formie szczątkowej, a w którym u nas praca ciągle jest niebezpieczna. W 2010 r. w całym kraju odnotowano 95 tys. wypadków przy pracy, w tym 446 śmiertelnych i 700 ciężkich. Trzy tys. osób zapadło na choroby zawodowe.

Publikacja: 23 lutego 2012, 08:29 Aktualizacja: 23 lutego 2012, 08:31

 Jednocześnie przedsiębiorstwa na poprawę warunków pracy wydają coraz mniej pieniędzy. Jeszcze w 2000 r. pozycja ta stanowiła w ogólnych kosztach firm 1,4 proc, teraz spadła do 1 proc. To dziwi, ponieważ od lat wmontowany mamy mechanizm zachęcający pracodawców do poprawy bezpieczeństwa. Branże, w których pracownicy najłatwiej tracą zdrowie, płacą najwyższą składkę wypadkową. Dla państwowych kopalni, które płacą najwięcej, nie jest to, jak widać, wystarczająca motywacja. Tutaj ciągle też zdarzają się najcięższe wypadki. Niebezpieczne dla pracowników jest także budownictwo. Na trzeciej pozycji w tym niechlubnym rankingu występuje przetwórstwo przemysłowe.

Przedsiębiorcy robią niewiele, by poprawić bezpieczeństwo pracy, a pracownicy wolą rentę niż zabiegi, które pozwolą im wrócić do zdrowia

Utrata zdrowia w pracy sporo kosztuje, zarówno osobę, którą to dotyka, jak i wszystkich podatników. W 2010 r. na renty i odszkodowania ZUS wydał aż 5 mld zł. To nie koniec, jeszcze większą pozycję stanowiły tzw. koszty pośrednie, czyli leczenie, rehabilitacja i koszty społeczne. Centralny Instytut Ochrony Pracy oszacował je aż na 20 mld zł. Teraz, gdy rząd wydaje się zdeterminowany do wydłużenia wieku emerytalnego, koszty te mogą poważnie wzrosnąć. Zdrowie tracimy przecież nie tylko w wyniku niewłaściwych warunków pracy (przyczyną bardzo wielu chorób, łącznie z zawałem serca, może być hałas), ale także dlatego, że się starzejemy. Na szczęście dużo zależy od naszego stylu życia, tego czy uprawiamy sport, ale także od sprawnego systemu rehabilitacji. Z tym niestety nie jest najlepiej.

Z badań Zofii Szwedy-Lewandowskiej z Zakładu Demografii i Gerontologii Społecznej Uniwersytetu Łódzkiego wynika, że skuteczność systemu rehabilitacji w Polsce jest niezadowalająca. Zaledwie 26 proc. osób poddanych rehabilitacji w ciągu ostatnich pięciu lat stwierdziło, że nastąpiła u nich znaczna poprawa stanu zdrowia. Aż 57 proc. uważało, że poprawa była niewielka. Natomiast 15 proc. stwierdziło, że mimo rehabilitacji ich stan zdrowia nie uległ poprawie. Co gorsze, ZUS w ogóle efektywności wydawania pieniędzy na rehabilitację nie ocenia. Jakby z góry zakładał, że nie może być lepsza.

Sami zainteresowani także w olbrzymiej większości nie upatrują w systemie rehabilitacji szansy na odzyskanie zdrowia i pełnej sprawności. Traktują go raczej jako formalną przeszkodę, którą trzeba pokonać, żeby wreszcie przejść na upragnioną rentę. Na pytanie, co powinny zrobić osoby mające długotrwałe, poważne problemy ze zdrowiem, aż 39 proc. odpowiada, że najpierw należy podjąć próbę leczenia i rehabilitacji, a w przypadku niepowodzenia – przejść na rentę. Tylko 25 proc. za najwłaściwsze uważa samo leczenie i rehabilitację. Dla 19 proc. ważna jest tylko renta, o próbie leczenia w celu odzyskania zdrowia nawet nie wspominają. Tylko niewiele ponad 11 proc. uznało, że najpierw trzeba podjąć wysiłki, aby odzyskać sprawność do wykonywania zawodu, a w razie niepowodzenia, należy skorzystać z możliwości przekwalifikowania zawodowego.

Zdobywanie nowych kwalifikacji, gdy zdrowie szwankuje i nie można już wykonywać poprzedniej pracy, jest dla nas ciągle czymś, czego nie chcemy brać pod uwagę. A przecież wielu zawodów do 67. roku życia uprawiać się po prostu nie da, trzeba się nauczyć innych. Większość ankietowanych wyraża jednak pogląd, że jeśli osoba mająca kłopoty ze zdrowiem ukończyłą 53 lata, to bez względu na rodzaj schorzenia renta powinna jej być przyznawana bezwarunkowo. Najwyraźniej stały dochód, choćby symboliczny, zaczęliśmy cenić bardziej niż własne zdrowie. Batalia o „emerytury 67” łatwa nie będzie.

Komentarze: 5

  • 1: ne jest tak źle z IP: 195.205.238.* (2012-02-23 09:12)

    Według danych GUS-BAEL za III kwartał 2011 roku:
    - liczba osób niepełnosprawnych w wieku produkcyjnym wynosiła: 2020 tys.
    - liczba osób niepełnosprawnych aktywnych zawodowo w wieku produkcyjnym
    wynosiła: 551 tys.
    - liczba osób niepełnosprawnych pracujących w wieku produkcyjnym wynosiła:
    465 tys.
    - liczba osób niepełnosprawnych bezrobotnych w wieku produkcyjnym wynosiła:
    86 tys.
    - liczba osób niepełnosprawnych biernych zawodowo w wieku produkcyjnym
    wynosiła: 1469 tys.
    - współczynnik aktywności zawodowej osób niepełnosprawnych w wieku
    produkcyjnym wynosił: 27,3 %
    - wskaźnik zatrudnienia osób niepełnosprawnych w wieku produkcyjnym
    wynosił: 23 %
    - stopa bezrobocia osób niepełnosprawnych w wieku produkcyjnym wynosił:
    15,6 %

    Według danych z bezrobocia rejestrowanego z listopada 2011 roku:
    - liczba osób niepełnosprawnych zarejestrowanych jako bezrobotne wyniosła:
    101529
    - liczba osób niepełnosprawnych zarejestrowanych jako poszukujące pracy
    wynosiła: 19668

  • 2: obserwator z IP: 83.19.170.* (2012-02-23 10:34)

    Do 2007r. składka rentowa wynosiła 13%, gdzie za rządów PIS zmniejszono ją do 10%.
    W 2008r. PO zmniejszyło ją do 6%., a wiec w niespełna rok składaka spadła z 13% do 6%, co dało przeszło 55% zmniejszenie tej składki.
    Kto na tym zyskał, kto na tym stracił?
    Zyskali pracodawcy przeszło 30 mld zł.
    A kto stracił - pracownicy, gdyż nie ma szans aby uzyskali renty i odszkodowania za utratę zdrowia w wyniku wypadku w pracy i choroby zawodowej, gdyż ZUS ma mniejsze wpływy do kasy na składki rentowe.
    Wypadków w pracy przybywa, a kasy na to nie ma. ZUS zabiera renty nadane za wypadki w pracy twierdząc, że taki rencista może nadal pracować po przekwalifikowaniu do innego zawodu.
    Natomiast choroby zawodowe w prosty sposób zlikwidowano!
    Przed 2000r stwierdzano 12,5tys chorób zawodowych, a w 2010r. stwierdzono tylko 677 (sześćset siedemdziesiąt siedem !!!) chorób zawodowych, a więc spadek nastąpił prawie 19 krotny.
    Jak to zrobiono?
    Lekarze profilaktyki zawodowej nie przyjmują zgłoszeń od pracowników o podejrzeniu chorób zawodowych, nie wystawiając skierowań na badania w celu wydania orzeczenia w sprawie choroby zawodowej do Wojewódzkich Ośrodków Medycyny Pracy.
    Jeżeli pracownikowi udało się dostać takie skierowanie to orzecznicy WOMP w sprawie chorób zawodowych masowo fałszują wyniki badań pacjenta, opinie konsultacyjne, karty oceny narażenia zawodowego na czynniki szkodliwe, aby stwierdzić brak podstaw do rozpoznania choroby zawodowej. Orzecznik nie zleca badań pracodawcy w zakresie wartości na czynniki szkodliwe dla zdrowia: czynniki chemiczne, fizyczne (przeciążenia fizyczne, narażenia na zmiany termiczne, PEM, hałas, wibracje itp), bez wskazania wartości czynniki biologiczne, bez wskazania wartości czynniki alergenne, czynniki powodujące zmiany rakowe (onkologiczne).
    Pracownik mając prawo odwołania się od tego orzeczenia na jego wniosek kierowany jest do IMP.
    A co tam robią w IMP, to samo co WOMP masowo fałszując wyniki badań, opinii konsultacyjnych, ustaleń do karty oceny narażenia zawodowego wydając fałszywe orzeczenie II stopnia o braku podstaw do rozpoznania choroby zawodowej, wskazując że warunki pracy według oceny orzecznika nie wpłynęły na powstanie tych chorób, albo nie stwierdza się chorób uważanych za zawodowe, lub wskazuje się że powstały z przyczyn samoistnych poza zawodowych. Aby uznać chorobę za zawodową warunki pracy przynajmniej w dużym prawdopodobieństwem musiały wpłynąć na stan zdrowia pracownika. Mniejsza wartość np. "możliwość" nie daje podstaw do rozpoznania choroby zawodowej. Fałszerstwa badań polegają np. na podmianie wyników próbek krwi od innych osób, zaprzeczanie w opiniach z testów alergicznych jako wyniki badań nie potwierdzały wpływu czynników alergizujących, lub przez podanie badanemu bez jego wiedzy silnego sterydu aby zafałszować wyniki tych testów. Wpływać na opinie lekarzy specjalistów konsultantów, aby stwierdził że nie stwierdza objawów żadnej choroby, aby nie zlecał dodatkowych badań specjalistycznych tylko w badaniu przedmiotowym badanego stwierdzał brak podstaw do rozpoznania choroby zawodowej. Także lekarze medycyny pracy stwierdzają bez uprawnień, że np. nie było żadnego zatrucia środkami chemicznymi, bo pracownik nie zgłosił zatrucia bezpośrednio na toksykologię medycyny pracy, gdzie nie powołuje się żadnego toksykologa aby potwierdził to w opinii i w wynikach badań brak zatrucia lub następstw w ich skutkach przez powstanie innych chorób, np. zmian immunologicznych, onkologicznych, reakcji anafilaktycznych. Wszyscy lekarze medycyny stwierdzają , że nie może dojść do zatrucia organizmu przez środki chemiczne przez układ skórny (dermalny), że środki chemiczne mogą najwyżej podrażnić skórę i błony śluzowe oczu lub układu oddechowego, a więc poświadczają nieprawdę, że środki chemiczne mogą przenikać przez skórę do organizmu i powodować zmiany chorobowe w nim włącznie z śmiercią pracownika.
    Co na to sanepid, który jeżeli już został powiadomiony o podejrzeniu choroby zawodowej, powinien wszcząć postępowanie w sprawie podejrzenia choroby zawodowej.
    Powinien sporządzić na podstawie ustaleń pracownika kartę oceny narażenia zawodowego oraz ustaleń w miejscu pracy. W ustaleniach tych powinny być dokonane wartości minimalne i maksymalne czynników szkodliwych dla zdrowia, takich jak:czynniki chemiczne, fizyczne (przeciążenia fizyczne, narażenia na zmiany termiczne, PEM, hałas, wibracje itp), bez wskazania wartości czynniki biologiczne, bez wskazania wartości czynniki alergenne, czynniki powodujące zmiany rakowe (onkologiczne).
    Jednak te ustalenia są wykonywane bez zlecenia orzecznika lub sanepidu dla pracodawcy na wykonanie badań na te wartości czynników szkodliwych dla zdrowia, co jest niedopełnieniem obowiązków służbowych sanepidu.
    Sanepid po otrzymaniu orzeczeń I i II stopnia (dwóch jeżeli pracownik występował z wnioskiem o ponowne przeprowadzenie badań) powinien porównać swoje ustalenia i orzeczników ocen narażenia zawodowego, ustaleń medycznych orzeczników czy dana choroba jest chorobą zawodową. W razie zarzutów pracownika o niewiarygodności orzeczeń ma obowiązek wyjaśnienia tych zarzutów nawet zlecają ponowne badania orzecznicze lub inne opinie biegłych,a nawet posiłkować się inną dokumentacją z poza medycyny pracy.
    Co robi sanepid wszystko aby nie wyjaśnić tych zarzutów, najczęściej nic!! Tylko potwierdza ustalenia orzecznicze są prawdziwe , a wręcz stwierdza, że wyniki badań orzeczniczych i warunki pracy są zgodne z stanem faktycznym, często pomimo przedstawienia dowodów na brak wiarygodności tych ustaleń orzeczniczych. Sanepid wówczas stwierdza, że inne dokumenty z poza medycyny pracy nie są dowodami do postępowania w sprawie chorób zawodowych i nie mogą być wykorzystane do decyzji.
    A wiec w ten sposób sanepid I instancji (powiatowy) wydaje decyzje o braku podstaw do stwierdzenia choroby zawodowej, a wiec wydaje decyzję na podstawie fałszywych orzeczeń medycyny pracy i ustaleń oceny narażenia zawodowego, a więc fałszywą decyzję!!!
    Pracownik może odwołać się do wojewódzkiego sanepidu?
    Co wojewódzki sanepid II stopnia robi, ano potwierdza zgodność z prawem wydanej decyzji w ocenie ustaleń orzeczniczych i warunków pracy, wskazując że nie ma uprawnień do kwestionowania ustaleń orzeczniczych, a nawet ustaleń o oceny narażenia zawodowego i wydaje decyzję utrzymującą w mocy decyzje I instancji.
    A co sanepid robi jeżeli zarzuty są na tyle poważne, że zmuszony byłby wszcząć postępowanie o np. niedopełnienie obowiązków służbowych lub poświadczenie nieprawdy w postępowaniu administracyjnym w sprawie chorób zawodowych sanepidu I instancji?
    Uchyla decyzję I instancji i umarza postępowanie w sprawie zgłoszenia podejrzenia choroby zawodowej np. w związku z brakiem zgłoszenia podejrzenia choroby zawodowej przez lekarza profilaktyki zawodowej na odpowiednim formularzu.
    Pracownik ma prawo złożyć skargę do Sądu administracyjnego.
    A cóż na to Sąd administracyjny, który nie ma uprawnień do powoływania biegłych sądowych w celu merytorycznego sprawdzenia wiarygodności ustaleń orzeczeń lekarskich w zakresie badań medycznych oraz ustaleń co do oceny narażenia zawodowego na czynniki szkodliwe dla zdrowia.
    Najwyżej może uchylić decyzje do ponownego rozpatrzenia np. w związku uchybieniem procedury postępowania w sprawie chorób zawodowych.
    W ponownym postępowaniu wszystko przebiega tak samo opierając się na fałszywych orzeczeniach medycyny pracy i wydanych fałszywych decyzjach sanepidu.
    Co sądowi administracyjnemu pozostaje w przypadku wpłynięcia ponownej skargi pracownika – oddala tą skargę w wyroku, bo stwierdza że postępowanie zostało przeprowadzone zgodnie z procedurą, a nie ma wiedzy medycznej do podważenia wiarygodności orzeczeń nie, ma uprawnień do kontroli warunków pracy pracownika.
    Nawet skarga kasacyjna do NSA nic nie pomoże, gdyż nawet jeżeli stwierdzą jakieś uchybienie w postępowaniu w sprawie choroby zawodowej, to stwierdzą że nie miało istotnego wpływu na wynik sprawy.
    verte

  • 3: obserwator z IP: 83.19.170.* (2012-02-23 10:36)

    Ciąg dalszy przekrętów rządów.
    Nawet zawiadomienie do prokuratury o popełnionych przestępstwach przez lekarzy orzeczników fałszowania wyników badań i opinii lekarzy specjalistów w tych orzeczeniach nic nie daje, bo prokuratura w śledztwach tylko przesłuchuje tych lekarzy jako świadków i nie powołuje biegłych sądowych do weryfikacji ustaleń medycznych z tych orzeczeń, odmawiając na wnioski osób poszkodowanych o powołanie takich biegłych wskazując, że tym poszkodowanym zależy na przeciąganie w czasie tych śledztw. Często prokuratury w celu oceny wiarygodności oceny jednego orzeczenia popiera się ustaleniami drugiego orzeczenia wydanego przez medycynę pracy, np. jeżeli zarzut dotyczył orzeczenia I stopnia to opiera się na ustaleniach orzeczenia II stopnia jako zgodne w ustaleniach. Pomimo że prokuraturze przedstawiono niezbite dowody innych badań z poz medycyny pracy, że wyniki badań medycyny pracy są niewiarygodne.
    Tak więc prokuratury umarzają śledztwa w związku z brakiem dowodów na popełnione przestępstwa.
    A co sądy karne na zażalenia na te umorzenia śledztw robią? Np. Wskazują, że lekarz orzecznik do spraw chorób zawodowych to nie funkcjonariusz publiczny, który przekracza lub nie dopełnia obowiązków służbowych art. 231 kk, że orzeczenie w sprawie chorób zawodowych zwykłe zaświadczenie o stanie zdrowia, a nie dokument prawny do prowadzonego postępowania, gdzie nie dochodzi do fałszowania z art. 233 § 4kk lub art. 271kk, a więc nie zachodzą przesłanki popełnienia przestępstwa.
    A więc sądy administracyjne oddalając skargi na decyzji o braku podstaw do stwierdzania chorób zawodowych stwierdzają, że nie ma prawomocnych wyroków stwierdzających dokonanego przestępstwa fałszowania dokumentów, a więc nie istnieją podstawy do stwierdzenia decyzji sanepidu.
    Takich wyroków sądów administracyjnych jest wiele, a więc nie są to żadne skargi pracowników niezadowolonych z rozstrzygnięć w sprawie ich zgłoszeń podejrzeń wystąpienia chorób zawodowych. '
    Rzecznik Praw Obywatelskich w 2008r. wystąpił do ministra zdrowia i spraw socjalnych o zmianę przepisów w sprawie chorób zawodowych z postępowania administracyjnego w związku z brakiem możliwości powoływania biegłych sądowych przez ten sad, na postępowanie przed sadem pracy, gdzie jest możliwość weryfikowania orzeczeń lekarskich przez powoływanie biegłych sądowych tak jak to jest w przypadku wypadków w pracy podlegających tych samych przepisom rentowym, argumentując to swoje wystąpienie licznymi do niego wpływającymi skargami na niewiarygodność orzeczeń lekarskich medycyny pracy w sprawie chorób zawodowych, gdzie sanepid wiedząc o tym nić w tym zakresie nie robi.
    Tak więc powstała zorganizowana grupa przestępstwa medycyna pracy i sanepidu w sprawie postępowań w sprawie chorób zawodowych mająca nie dopuścić do stwierdzania chorób zawodnych, gdzie masowo fałszuje się orzeczenia lekarskie i ocenę warunków pracy w narażeniu na czynniki szkodliwe dla zdrowia, aby wydać fałszywe decyzje w tym zakresie o braku podstaw do stwierdzenia chorób zawodowych, gzie te instytucje państwowe wiedzą, że sądy administracyjne nie mają uprawnień podważyć wiarygodności ustaleń w tym postępowaniu w sprawie chorób zawodowych, gdzie wiedzą, że prokuratura nic nie zrobi w podważeniu wiarygodności tych ustaleń orzeczniczych.
    W więc jest strukturalne działanie całego rządu i władzy ustawodawczej, która tak zorganizował w tym zakresie przepisy aby wyeliminować choroby zawodowe.
    A więc jest to działanie polegające na eksterminacji najciężej pracującej części społeczeństwa w największym narażeniu na czynniki szkodliwe dla zdrowia za najmniejsze wynagrodzenie, co nie pozwoli tym pracownikom do emerytury w takich warunkach do pracy, a więc jest to działanie rządu w celu przejęcia składek emerytalnych tych pracowników, a więc bezpodstawne wzbogacenie się rządu dala swoich korzyści.
    Premier Tusk nawet zmniejszył kasę pogrzebową z 6,5 tys zł na 4tys zł, co nie wystarczy na pochowanie tych umierających pracowników, którzy utracili życie na skutek ciężkich warunków pracy.
    Obecnie PO podnosi do 8%, dlaczego?
    Bo zabrakło na podwyżki dla sanepidu, lekarzy medycyny pracy, i orzeczników ZUS, aby im zatkać usta o masowych istniejących przekrętach fałszowania przez nich orzeczeń lekarskich w celu nie wydania o niezdolności do pracy, o utracie zdrowia w wyniku wypadku i chorób zawodowych.

  • 4: 62 latek z IP: 83.4.203.* (2012-02-25 06:34)

    Mam 62 lata i 43 lata pracy fizycznej na hali produkcyjnej w kurzu ,chemi ,w przeciągu i hałasie.Obecnie chory -niedosłuch ,szumy w uszach ,kręgosłup i wiele innych chorób.Czekam ze strachem na komisję ZUS o rentę.Czy nie powinna mi się należeć emerytura???tylko z moich składek.

  • 5: Marek z IP: 83.23.162.* (2012-03-13 09:25)

    mam 59 lat i 28 lat pracy .Po 13 latach zabrano mi rete .Miałem wypadek samochodowy słabo widze na prawe oko i mam krwiaka na lewj połkuli niedow lad prawej nogi i zaniki pamięci.Odwołałem się ale niestety orzeczono że jestem zdolny do pracy co mam zrobić nikt nie chce 59-lataka do pracy ???

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Zapisz się na bezpłatny newsletter Gazety Prawnej

Sonda:

Czy prezydent powinien podpisać ustawy reformujące system emerytalny

Wyszukaj w Encyklopedii

Galerie zdjęć

Twarze Biznesu

Zapisz się na bezpłatny newsletter