zaloguj się do e-DGP
statystyki

Król: Polska szkoła i samodzielność myślenia. Dwa różne pojęcia

skomentuj

Powstają kolejne raporty na temat polskiej szkoły, a zatem zarówno poziomu nauczania, samodzielności myślenia oraz relacji między nauczycielami a uczniami. Poza tymi opracowaniami, które polegają na mierzeniu mierzalnego, czyli zdolności rozwiązywania testów przez uczniów, wszystkie inne doprowadzają do bardzo krytycznych wniosków na temat przede wszystkim samodzielności myślenia i umiejętności uczenia tej samodzielności przez nauczycieli.

Publikacja: 9 grudnia 2011, 06:00 Aktualizacja: 9 grudnia 2011, 08:32

 Ponad połowa uczniów sądzi, że nauczyciel ma zawsze rację. A przecież wszystkiego innego poza samodzielnością myślenia można dowiedzieć się w milionach źródeł, jakie istnieją we współczesnym elektronicznym świecie. Jedynie samodzielność myślenia, odwaga intelektualna i zdolność do reagowania na nieoczekiwane informacje stanowią kapitał, jaki uczeń powinien wynieść z dobrej szkoły.

Przedmiot wiedza o społeczeństwie uczy formułek, nie kształtuje obywateli

Posłużmy się przykładem przedmiotu wiedza o społeczeństwie i ograniczmy się jedynie do poziomu licealnego. Zależnie od stopni z tego przedmiotu maturzysta dostaje się na studia z zakresu nauk społecznych. Ale to tyko utrudnia, a nie ułatwia zadania uczelniom, gdyż przedmiot jest w szkole traktowany mechanicznie, jako zbiór informacji, a samodzielność w jego nauczaniu jest zerowa. Przede wszystkim warto przypatrzeć się podręcznikom. Otóż na poziomie rozszerzonym jedyne znane nazwisko autora, to nieżyjący Tomasz Merta. Reszta to zapewne nauczyciele czy też mniej wybitni nauczyciele akademiccy. Jednak, i to jest ciekawe i niezrozumiałe, nie ma najmniejszych mechanizmów konsultowania tych podręczników z wyższymi uczelniami. Jest to skandal z dwu powodów: po pierwsze uczelnie wyższe muszą kierować się stopniami z rozszerzonego „WoS” przy przyjmowaniu nowych studentów i – po drugie – uczelnie wyższe muszą od początku zaczynać edukację w tej dziedzinie, bowiem młodzież po szkole przychodzi kompletnie źle przygotowana. Owszem, posiada pewien zestaw informacji, ale są one niepotrzebne ani uczniowi, ani obywatelowi, natomiast nie posiada niemal żadnych informacji na temat kontekstu wydarzeń społecznych, ich historycznych powodów i współczesnych implikacji. Dobrym przykładem jest brak opisu konsekwencji przyjęcia jednego z kilku typów Ordynacji wyborczej, a tylko to jest w kwestii Ordynacji wyborczej ciekawe.

Wiedzy o społeczeństwie uczymy w szkołach także po to, żeby przyszli pełnoletni obywatele podejmowali bardziej świadome i oświecone decyzje w życiu publicznym. Pomijam fakt, że nikt nie udowodnił, że decyzje – na przykład – wyborcze świadomych czy oświeconych obywateli mają większą wartość od decyzji reszty, ale szkoła świadomych i oświeconych obywateli w obecnym stanie rzeczy nie potrafi wyprodukować. Potrzebni byliby do tego świadomi i oświeceni nauczyciele. Naturalnie, nie można wszystkich nauczycieli traktować równie krytycznie, ale w większości szkół (zwłaszcza prowincjonalnych) wiedzy o społeczeństwie uczy specjalista od czego innego (polonista, historyk itp.). Ponadto bez względu na to, jak uczy, dzięki rozmaitym uprawnieniom (w tym Karcie nauczyciela) jest praktycznie nieusuwalny.

Wyrzucić nauczyciela można tylko przy systemie zatrudniania na kontrakt, a przeciwko temu nauczyciele gwałtownie protestują. Ocena dokonywana przez kolegów jest z reguły i z natury rzeczy powierzchowna i pozytywna, bo jak kolegę ocenić źle? A tylko dwie negatywne oceny mogłyby doprowadzić do bardziej drastycznych konsekwencji.

Ostatnio doszedł nowy czynnik. Otóż dostęp do zawodu nauczyciela na skutek niżu demograficznego stał się niemal zamknięty. Więc nawet najlepsi absolwenci studiów pedagogicznych nie mają szans na pracę w szkole. Wreszcie o składzie grona nauczycielskiego w znacznym stopniu decydują gminy, co sprawia, że tym bardziej dobre stosunki koleżeńskie, by to ująć delikatnie, odgrywają centralną rolę. Czy nowa pani minister da sobie z tymi problemami radę? Niestety, mam zasadnicze wątpliwości.

Komentarze: 7

  • 1: JK z IP: 78.8.132.* (2011-12-10 06:41)

    A kto recenzuje te podręczniki w MEN - to przecież "wybitni" nauczyciele akademiccy, nosiciele całego mnóstwa tytułów naukowych. To oni byli motorem nieustannych reform oświaty od 1999 roku. Brali za to konkretne pieniądze, nie mając zielonego pojęcia jak wygląda współczesna szkoła. I przez cały ten czas nie potrafili zmienić systemu edukacji przyszłych nauczycieli w duchu zaproponowanych przez nich samych reform. Ale co może wiedzieć o współczesnej szkole teoretyk, który ostatni raz prowadził lekcje podczas własnej praktyki studenckiej. Ps. Kryzysowi ekonomicznemu Unii Europejskiej też są winni polscy nauczyciele i Karta Nauczyciela, a nie pazerni bankierzy i i wspierający ich z całej siły nieudolni politycy.

  • 2: Psorek z IP: 213.77.56.* (2011-12-10 11:12)

    Najwieksze "zlodziejstwo" to oplacanie 30 000 "marnych psorow" na dozywotnich etacikach, to dziesiatki miliardow na symulowane "badania naukowe"! Gdzie etyka tych naszych "wielkich psorow"? A co nabroila pani Hall z podrecznikami? Eeeee! Szkoda gadac, jak sie dajemy rolowac!

  • 3: Kasia z IP: 213.241.61.* (2011-12-10 14:19)

    Jest tyle innych grup zawodowych których można się czepiać a wy jeżdzicie po nauczycielach. Wojskowi polcjaci, rolnicy, górnicy, prokuratorzy itp. Moj 37 letni brat ma uprawnienia do emerytury policyjnej wyższej, niż ja mam pensję nauczycielską. Złych nauczycieli można zwalniać i się ich zwalnia, lub nauczycieli dla których po prostu nie ma godzin. Zero sentymentów raczej zauważyłam w tej kwestii u dyrektorów. Ze względu na oszczędności nie zatrudnia się nauczycieli języków obcych i nie ma podziału na grupy w mojej szkole i uczę j. angielskiego 28 osobową klasę bez podzialu na grupy. Jedne dzieci w tej samej klasie miały angielski inne nie. A wy chcecie żeby jeszcze bardziej na tym oszczędzać? Zlikwidowano trzy szkoły w okolicach, dzieci dojeżdżają 25 km w jedną stronę a wy chcecie jeszcze bardziej oszczędzać? A pożniej może napiszecie że jest niska efektywność nauczania w polskich szkołach? I to wina oczywiście nauczycieli. Nie ma to jak oszczędność na własnych dzieciach.

  • 4: adam z IP: 213.241.61.* (2011-12-10 14:53)

    Zgadzam się, najlepiej uczyć angielskiego w formie wykładu, na auli 50 uczniów. jaka to będzie oszczędność. macie rację niech samorządy oszczędzają ile się da. na szkolnictwie i nauczycielach bo za dobrze zarabiają. Samorządowców stać na korepetycje z angielskiego dla swojego dziecka. min 40 zł za godzinę. a dziecko ze wsi będzie się spieszyć na autobus a nie na darmowe zajęcia dodatkowe z angielskiego prowadzone w ramach 42 art. KN. Przecież u niego na wsi szkołe zlikwidowano w ramach samorządowej oszczędności.

  • 5: metody z XVIII wieku w XXI wieku z IP: 41.190.173.* (2011-12-10 17:05)

    szkola w XXI wieku niewiele sie rozni od szkoly w XVIII wieku, nauczyciele w kolko klepia to samo, lawki tablice szkolne i zapyziale podreczniki, a gdzie nowe technologie? jak nauczyciel nie ma kontaktu z nowymi technologiami to jak ma uczyc uczniow nowoczesnymi metodami? to samo z profesorami, ciekawe za co sa te tytuly i szacunek... za klepanie w kolko tego samego od 40 lat... nawet malpa w koncu nauczy sie tych teorii po tylu latach powtarzania... tradycyjna szkola opoznia, ogranicza, blokuje rozwoj mlodego czlowieka...

  • 6: starsza z IP: 217.168.131.* (2011-12-18 18:02)

    Ja nie wiem jakie są metody dzisiejsze? Ale wiem czym różni się intelekt od rozumu, wiem co to jest aktywność poznawcza ucznia i jak rozwijać myślenie , wiem jak przebiega proces sądzenia co dokonywania wolnego wyboru i wiem wiele na temat metodyki, natomiast wiem że metodyka dziś i metodyka oparta na koncepcji Lwa Siemionowicza Wygotskiego wynikająca z koncepcji Immanuela Kanta ( on niby miał wprowadzić faszyzm w Niemczech...tak mówił jeden z profesorów idiotów, bo inaczej o tym nie mogę powiedzieć..) i Kronenberg w wydanej pracy w Sankt Petersburgu w XiX wieku i chcę powiedzieć, że nic się nie zmieniło bo rozwój człowieka jest ciągle taki sam od wieków! Przewód pokarmowy jego też się nie zmienia- bo ma swoją biochemię.., człowiek może się rozwijać niezależnie od czasów w jakich żyje- to świat zewnętrzny człowieka się zmienia a rozwój człowieka jest taki sam!!!Już Immanuel Kant powiedział: "niezależnie od poziomu rozwoju cywilizacji człowieka nalezy wyciągać ze stanu zwierzęcej dzikości..." Co to jest zwierzęca dzikość człowieka???Może na ten temat podyskutujemy???

  • 7: do Starszej z IP: 41.190.171.* (2011-12-21 21:00)

    Niesmialo twierdze, ze nowe technologie maja ogromny wplyw na rozwoj czlowieka. I w dzisiejszych czasach mlodzi ludzie, ktorzy maja dostep do nowych tenchnologii rozwijaja sie inaczej niz mlodziez w XIX wieku. Nie mam na to dowodow, ani nie zacytuje znanych naukowcow, ale chodzilam do wyjatkowej szkoly, w ktorej zostalam wyksztalcona wszechstronnie, ani moj rozum, ani intelekt nie zostaly ogarniczone w zaden sposob, i mam zdolnosc wyciagania wnioskow na podstawie zaobserwowanych zjawisk, nie potrzebuje do tego wspierania sie uznanymi autorytetami, po prostu mysle samodzielnie. Oczywiscie,Pani Starsza, zdarzaja sie nauczyciel wyjatkowi, ale stanowia oni niewielka grupe Silaczy. Poza tym raczej nie moga wychodzic poza standard w metodyce poniewaz inni leniwi i ograniczeni nauczyciele i dyrektorzy szybko ich zniszcza ( a najpierw to te metody musialyby byc przeciez zaakceptowane przez skostnialy MEN, prawda?). Efekty miernego nauczania widac dookola. Ludzie z dyplomami szkół wyższych wykonuja proste zawody nie tylko dlatego, ze jest wysokie bezrobocie.

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Zapisz się na bezpłatny newsletter Gazety Prawnej

Sonda:

Czy prezydent powinien podpisać ustawy reformujące system emerytalny

Wyszukaj w Encyklopedii

Galerie zdjęć

Twarze Biznesu

Zapisz się na bezpłatny newsletter