Taki sam los może czekać inny sztandarowy pomysł rządu PO – zwiększenie liczby legalnie pracujących niań. Szacuje się, że dziś jest ich ok. 100 tys. Większość opiekuje się dziećmi bez umowy o pracę. Od 1 października ma się to zmienić. Niania, która podpisze umowę z rodzicem, będzie miała gwarancję, że budżet zapłaci za nią składki ubezpieczeniowe, zyska prawo do emerytury czy odszkodowania w razie wypadku przy pracy.

Założenie słuszne, wykonanie już nie. Przepisy nakładają bowiem i na rodziców, i na same opiekunki absurdalne wymogi. Ci pierwsi muszą wystawiać niani druk ZUS RMUA. ZUS zapewnia, że będzie im pomagał, ale obowiązek zostaje. Natomiast nianie, zanim nimi zostaną, muszą wykonać badania sanitarno-epidemiologiczne. Oczywiście na własny koszt (120 zł). Jakby tego było mało, sanepid twierdzi, że i tak nie będzie tego kontrolował. I ma rację, bo po co? W końcu babcie od wieków opiekują się wnukami i jakoś do tej pory nie były źródłem epidemii szalejących wśród dzieci.