Inaczej traci na tym gospodarka, bo osoby zdolne do pracy nie pracują, a dostają pieniądze od państwa. Odstępstwa powodują też eskalację żądań. Trudno przekonać ludzi do reform, gdy wokół mnożą się przywileje.

Mimo to na emerytury wciąż odchodzą niespełna 40-letni żołnierze czy policjanci. A zapowiadana od co najmniej dwóch lat reforma systemu emerytalnego służb mundurowych przypomina brazylijski serial. Rząd ogłasza, że teraz się za nią weźmie, później powołuje zespoły, zaczyna negocjacje i na tym się kończy. Dzisiaj odbędzie się kolejne spotkanie ze związkami w tej sprawie. Efekt łatwy do przewidzenia. Związki będą grozić zerwaniem rozmów, rząd zapowie kolejne spotkanie.

Trzeba oczywiście uwzględniać specyfikę służby w policji czy wojsku. Nie można oczekiwać, że 60-latek pojedzie na misję w Afganistanie czy będzie ćwiczył na poligonie. Nie ma jednak żadnego uzasadnienia, aby na emeryturę odchodziły zdrowe osoby po zaledwie 15 latach służby. To marnotrawstwo. Koszt wyszkolenia funkcjonariusza lub żołnierza wynosi w skrajnych przypadkach – na przykład sił specjalnych – nawet kilka milionów złotych.

Rząd jest od tego, aby takie nonsensy likwidować. Na razie zafundował nam cięcia w OFE. O innych reformach cicho.