Zamiast radykalnych działań rząd proponuje tylko zamrożenie płac, co nie da oszczędności, a jedynie pozwoli na zatrzymanie wzrostu wydatków. Nie spowoduje też, że urzędy zaczną działać lepiej. Dalej będziemy mieć 427 tys. urzędników, tylko bardziej sfrustrowanych.

Na razie wszelkie próby ograniczenia ich liczby kończyły się fiaskiem. Premier Tusk, a wcześniej np. premier Marcinkiewicz, zapowiadali już nawet cięcia etatów po 10, 20 proc. I co? Liczba urzędników rosła jeszcze szybciej. Tylko za rządów PO i PiS w latach 2005 – 2009 zatrudnienie w administracji wzrosło o 90 tys. osób.

Rząd zamrozi płace, ale zapewne nic więcej nie odważy się zrobić, by nie rozjuszyć blisko pół miliona potencjalnych wyborców.