To na nie państwo nałożyło obowiązek zakładania i utrzymywania przedszkoli, czego gminne budżety nie są w stanie wytrzymać. W najgorszej sytuacji są te, które mają przedszkola na wysokim poziomie – rodzic gotów jest popełnić zbrodnię, żeby umieścić tam potomka. Albo wykroczenie, i np. wraz z innymi rodzinami zamelduje się fikcyjnie w mieszkaniu leżącym na terenie gminy, do której przedszkola wraz z dzieckiem aplikuje. A gmina płaci i płacze, bo rodzice przedszkolaka nie płacą u niej podatków.

Zamiast pointy liczba: 4 mld zł. Tyle kosztuje rocznie objęcie opieką przedszkolną wszystkich dzieci. Minister Rostowski powinien myśleć, skąd tę kwotę wygrzebać. Bo nie będzie przedszkoli, nie wzrośnie dzietność i nie będzie kto miał pracować na nasze emerytury.