Nie ma potrzeby podwyższania wieku emerytalnego – mówił prezydent elekt. A wtórowali mu minister Rostowski i minister Fedak. W takim razie dlaczego Komisja Europejska w bardzo alarmistycznym tonie nawołuje kraje Unii Europejskiej do podwyższania wieku emerytalnego? Ktoś ma rację, a ktoś robi obywatelom wodę z mózgu.
Publikacja: 19 lipca 2010, 09:10 Aktualizacja: 19 lipca 2010, 09:16
FELIETON
W większości krajów UE wypłaty emerytur dla obecnego pokolenia seniorów są finansowane z podatków pokoleń, które aktualnie pracują. W miarę starzenia się społeczeństw dzieją się dwie rzeczy jednocześnie. Po pierwsze: przybywa seniorów, czyli osób uprawnionych do pobierania emerytury, i ubywa pracujących, czyli tych, którzy płacą podatki. Po drugie: seniorzy żyją dłużej dzięki technice medycznej i zdrowszemu trybowi życia. Przeciętnie każdy senior pobiera emerytury znacznie dłużej niż dwie, trzy dekady temu. Tendencje te powodują, że z każdym rokiem będzie narastała presja na krajowe budżety, i jeżeli nie będzie reform, to wiele krajów UE może zbankrutować, bo nie będzie miało wystarczających środków na wypłatę obiecanych emerytur. Dla przykładu: przed wprowadzeniem w Grecji reform Komitet Polityki Gospodarczej Unii oszacował, że dług publiczny tego kraju wynikający z wypłaty najwyższych w Europie emerytur (w relacji do pensji) wzrośnie w 2060 roku to 800 procent PKB!!!
Jakie są zatem możliwe strategie działania, żeby uniknąć bankructwa? Po pierwsze, można ustawowo później przechodzić na emeryturę, wtedy liczba świadczeniobiorców spadnie, oczekiwany czas życia na emeryturze będzie mniejszy, więc emerytury będą większe. Po drugie, jeżeli jest to politycznie niemożliwe, to trzeba obniżyć emerytury. Ale to też może okazać się politycznie trudne do przeprowadzenia. Jest jeszcze trzecie rozwiązanie, czyli podniesienie podatków nakładanych na pracujących. Ale wtedy wystąpi dobrze znany mechanizm: jak rosną podatki, to nie opłaca się dużo pracować. A to prowadzi do obniżenia wzrostu gospodarczego. System emerytalny jest po prostu kontraktem politycznym między generacją pracujących a generacją seniorów, w ramach którego umawiamy się, jak będziemy dzielili w danym roku PKB. Jeżeli PKB będzie rósł wolniej, to mniej będzie do podziału zarówno dla emerytów, jak i dla pracujących. Z tych trzech rozwiązań najmniej bolesnym dla gospodarki i najbardziej sprawiedliwym jest podniesienie wieku emerytalnego.
W Polsce mamy inne problemy. Dzięki reformie z 1999 roku w długim okresie nie ma ryzyka bankructwa budżetu z powodu starzenia się społeczeństwa. Każdy dostanie emeryturę, która będzie wypadkową dwóch czynników: zebranych składek przez całe życie zawodowe oraz oczekiwanej długości życia w momencie przejścia na emeryturę. Budżet będzie dokładał tylko tym, których emerytura okaże się za niska, żeby przeżyć. Mamy zatem bezpieczny budżet w długim okresie, ale kosztem bardzo niskich emerytur. Stopa zastąpienia, czyli relacja przeciętnej emerytury do przeciętnego wynagrodzenia, spadnie z 56 procent w 2008 roku do około 30 procent w 2060 roku. Standard życia emeryta może się znacząco obniżyć. Oczywiście, jeżeli do tego czasu Polska stanie się bardzo zamożnym krajem, to nawet te 30 procent wystarczy na wygodne życie, podróże i pokrycie kosztów leczenia.
W 1999 roku nie dokończono reformy emerytalnej. Utrzymano przywileje emerytalne dla służb mundurowych i rolników oraz nie dopasowano wieku emerytalnego do rosnącej długości życia. Gdyby wtedy dokończono reformę emerytalną, Polska co roku miałaby kilkadziesiąt miliardów złotych więcej na inwestycje prorozwojowe, dzięki czemu poziom PKB byłby dzisiaj znacznie wyższy. Dlatego zachęcam prezydenta i dwójkę ministrów do refleksji nad swoimi poglądami. Dokończenie reformy emerytalnej jest warunkiem koniecznym szybkiego wzrostu polskiej gospodarki. Brak reform oznacza stagnację i bieda emerytury w przyszłości.
1: kaki z IP: 213.25.175.* (2010-07-19 10:20)
Artykul wlasnie wyjasnia ze im dluzej sie pracuje tym na starosc sie zyje godnie. System emerytalny wowczas sie nie zalamie i bedzie na wyplate emerytur i rent. Ci co zas pracuja zamiast wczesniej przechodzic na emeryture moga przeciez dluzej popracowac i pozniej miec swiadczenie ktore te osoby bedzie satysfakcjonowalo. Po za tym w Polsce jest mala liczba urodzen a spoleczenstwo bedzie sie starzalo za wiele lat i bedzie brakowalo rak do pracy - bo nie bedzie mial kto wyrobic na emerytow.
2: M.J. z IP: 149.156.71.* (2010-07-19 11:03)
Do 1: Dlaczego wyjaśniasz, co "autor miał na myśli"? Czytający, dobrze wiedzą, jaka jest intencja p. Rybickiego. Autor, stara się , racjonalnie wytłumaczyć to, co społeczeństwo/ a zwłaszcza roczniki 50+++/, wiedzą od dawna. Politycy zmarnowali pieniądze podatników! Przez ostatnie 20 lat ,Państwo rozsprzedało/ poniżej wartości!/ lub doprowadziło do upadłości, zakłady pracy, zaciągnęło na koszt przyszłych pokoleń 700 miliardów zł/ niektórzy ekonomiści mówią, że nawet 2 biliony!/ długu, a teraz mówi ludziom, że muszą pracować ponad 40 lat, bo nie ma funduszy na ich emerytury! TO GDZIE SĄ TE PIENIĄDZE? NALEŻY ROZLICZYĆ WSZYSTKIE RZĄDY OD 1989R. I PRZEDE WSZYSTKIM ZNIEŚĆ, LUB ZNACZNIE OGRANICZYĆ PRZYWILEJE BRANŻOWE! Jak się nie wstydzą ,mówić nam, że musimy pracować do 67 roku życia, bez względu na składkowy staż pracy, aby mogli wypłacać emerytury 40 -letnim "mundurowym", 45-letnim górnikom itp. Ci uprzywilejowani, dłużej pobierają emerytury/ wysokie!/, niż pracują! ZNIEŚĆ/OGRANICZYĆ PRZYWILEJE- POLICZYĆ FUNDUSZE, A POTEM EWENTUALNIE MYŚLEĆ O PODNOSZENIU WIEKU EMERYTALNEGO . I TO STOPNIOWO, A NIE TAK JAK W 2009R. Pozdrawiam.
3: przedemeryt z IP: 217.28.152.* (2010-07-19 14:01)
40 lat stażu=emerytura,inne metody to okradanie ubezpieczonego.Tylko w Polsce okradany jest emeryt!!!
4: Do 1. kaki z IP: 80.55.246.* (2010-07-19 14:41)
Totalna bzdura co piszesz. Proponuję poczytać komentarz nr 2 - MJ - może się czegoś dowiesz o prawdziwej rzeczywistości. A jeżeli nie - to lepiej nie zabieraj głosu na ten temat bo nic nie wiesz - a głupot lepiej nie wypisuj.
5: Do M.J. - Polka z IP: 80.55.246.* (2010-07-19 14:46)
Już od dawna czytam Twoje komentarze - są bardzo wywarzone i rozsądne. Aż chciałoby się wprowadzić je w życie. Szkoda, że możesz wykazać się tylko tu na forach internetowych. Ja widziałabym Cię gdzieś o wiele wyżej. Tak trzymaj.
6: Lilunia z IP: 192.193.245.* (2010-07-19 15:13)
Sprawa sprowadza się do tego żeby harować aż do u...nej smierci !!! Tylko wtedy finanse państwa będą bezpieczne i tusku i jemu podobni nastepcy będą mogli dawać zwolnienia podatkowe stokłosie oraz kręcić lody z sawickimi, sobiesiakami, rychami i zbychami. A tłuszcza niech tyra aż zdechnie...
7: ? z IP: 80.52.137.* (2010-07-19 17:06)
nie wiem co się dzieje z odprowadzonymi naszymi składkami rentowymi do ZUS , bo do kapitału emerytalnego biorą tylko składki emerytalne zamiast sumować jedne i drugie , więc może ktoś z Państwa jest taki mądry i mi odpowie na jakie cele są przeznaczane moje pieniądze ze składek rentowych.Moim zdaniem powinny być sumowane te składki emerytalne i rentowe i z tej sumy składek powinno się przechodzić się na rentę lub na emeryturę. Sprawdźcie swoje kapitały jest tylko od wynagrodzenie składka emerytalna -(9,76+9,76)=19,52
8: Zuza>>> z IP: 62.148.79.* (2010-07-19 19:55)
do 7: słuszne pytanie a jeszcze słuszniejsza sugestia; jestem tego samego zdania, że obie te składki odprowadzane do ZUS winny być sumowane do naliczenia emerytury, szczególnie wówczas kiedy się nie korzystało ze swiadczeń rentowycha a jeśli już to składki rentowe nie wykorzystane. Co o tym myśli 2 M.J. Pozdrawiam
9: Oburzona z IP: 78.88.206.* (2010-07-19 21:07)
Wszystkie te pytania mają logiczne uzasadnienie - ale nie w tym złodziejskim systemie. Wystarczy włączyć telewizor - a tu tylko młodzi dziennikarze i pseudoekonomiści popisują się jeden przez drugiego jak to trzeba reformować państwo - wydłużając lata pracy starym ludziom. A gdzie moje składki - które płaciłam przez 35 lat? czuję się jakby mnie okradziono. I to ma być motywacja do dłuższej pracy - po co? dla kogo? i tak już nam nikt tego nie odda.
10: Stary 2 z IP: 82.177.26.* (2010-07-20 09:58)
Gdzie sprawiedliwość ja po przepracowaniu 46 lat pracy skladkowej z tym samym wykształceniem mam 300 zł mniejszą emeryturę niż mundurowy po 16 latach służby w kancelarii a jak ciężko i niebezpieczna była jego służba to wiem bo przez 30 lat w tym samym zakładzie pracowałem oile kolejne rządy stać na sponsorowanie młodych38 letnich emerytów aby utrzymać się przy korytku, to niech sami ponoszą koszty a nie wciskają ludziom głupoty te dawnei czasy kiedy ludzi można było mieć za głupich dawno minęły i teraz samemu wychodzi się na głupka ale ci ludzie nie mają honoru bo nie dotrzymujądanych obietnic.

Przygotowane przez rząd rozwiązania nie zyskały akceptacji związkowców. Funkcjonariusze i żołnierze krytykują pomysł wykonywania obowiązków służbowych aż do ukończenia przez nich 55 lat.