Świat oszczędza, a u nas niewiele się zmienia. Możemy więc skończyć jak Grecja. Dług publiczny rośnie, a rząd nie oszczędza. Hojnie podnosi emerytury, pensje nauczycieli czy wypłaca becikowe. A np. Węgrzy, Chorwaci czy Łotysze zamrozili podwyżki świadczeń. Ci ostatni obniżyli emerytury nawet o 70 proc.
Publikacja: 15 lipca 2010, 03:00 Aktualizacja: 15 lipca 2010, 09:55
Serbowie, Węgrzy, Chorwaci, Łotysze, Estończycy, Rumuni czy Ukraińcy zmienili w tym lub ubiegłym roku sposób waloryzacji emerytur i rent na bardziej oszczędny. Na Ukrainie czy w Chorwacji w tym roku podwyżek nie będzie. W Rumunii mają one uwzględnić jedynie inflację – bez wzrostu płac. Oprócz zamrożenia waloryzacji niektóre kraje zdecydowały się wręcz na obniżenie świadczeń. Tak stało się na Łotwie, która zredukowała je od 10 do 70 proc. Z kolei kraje Europy Zachodniej podnoszą – lub już to zrobiły – wiek emerytalny.
U nas nie zmienia się prawie nic. Rząd chyba uwierzył, że zielona wyspa wzrostu gospodarczego przylgnęła już do naszego kraju na wieki. A tak nie jest. Za rosnący dług publiczny już teraz płacimy prawie 40 mld zł rocznie.
Mimo to od października ma ruszyć podwyżka świadczeń z pomocy społecznej. W przyszłym roku będzie to kosztować prawie 600 mln zł. Nie będzie też zamrożenia czy choć mniej hojnych podwyżek emerytur i rent. Oprócz inflacji uwzględnią one część wzrostu płac. Budżet wyda na waloryzację 2 mld zł. Rząd nie zamierza też zamrozić płac nauczycieli. W 2011 r. czeka ich kolejna nawet 10-proc. podwyżka. A to kolejne 2 mld zł.
Wciąż będziemy wypłacać m.in. becikowe (0,4 mld zł), przyznawać emerytury młodym górnikom (8 mld zł), żołnierzom, policjantom czy rolnikom z KRUS. Nie ma też mowy o podnoszeniu wieku emerytalnego czy większych oszczędnościach w administracji. Ktoś może powiedzieć, że to wszystko są uzasadnione wydatki – dla ubogich rodzin, niezamożnych rolników czy ciężko pracujących górników. Problem polega na tym, że często tak nie jest. Niekiedy z pomocy społecznej korzystają majętne osoby, górnicy mogliby się przekwalifikować, a policjant służyć nie 15, ale 30 lat.
Z danych GUS wynika, że tzw. dochód rozporządzalny na jedną osobę w 2009 r. wyniósł 1114 zł. Najwyższy, w wysokości 25 proc. ponad średnią, jest w rodzinach pracujących na własny rachunek. Czyli wśród osób najczęściej prowadzących własne firmy. To nie dziwi. Wiele osób może być jednak zaskoczonych tym, że kolejną i jedyną grupą, która uzyskuje dochód wyższy od średniej, są... gospodarstwa emerytów. Ich dochód jest wyższy o prawie 6 proc.
Poziom dochodu przekłada się na zagrożenie ubóstwem. I tu znowu niespodzianka. W 2009 r. poniżej tzw. minimum egzystencji (wartość ta pozwala jedynie na zaspokojenie niezbędnych potrzeb) żyło w Polsce 5,7 proc. osób. Najmniej wśród pracujących na własny rachunek, a następnie emerytów (odpowiednio 1,8 proc. i 3,8 proc.). Najwięcej wśród rodzin wychowujących troje, czworo i więcej dzieci (21,3 proc.). Dane te sugerują, że można wprowadzić czasowe wstrzymanie waloryzacji emerytur. Tym bardziej że są one finansowane ze składek osób pracujących. A te, jak podaje GUS, nie opływają wcale w dostatki.
Potrzebne więc jest całościowe spojrzenie na wydatki budżetu i ogłoszenie powszechnego planu oszczędzania. Jeśli oszczędzają wszyscy, łatwiej pogodzić się z tym, że coś się traci. Trzeba dokładnie spojrzeć, gdzie wędrują pieniądze podatników. W debacie publicznej częściej słyszy się mity o biedzie emerytów czy skuteczności becikowego niż o racjonalnym wydatkowaniu publicznych pieniędzy. Tracimy na tym wszyscy. Nie tylko dlatego, że przez to często biedniejsi dofinansowują bogatszych czy mniej zaradni tych przedsiębiorczych.
Polityka, w której silniejszy zdobywa przywileje kosztem słabszych, demoralizuje ludzi. I to potrójnie. Po pierwsze zaczynają oni wierzyć, że jak czegoś nie wyszarpią, to są frajerami. Robią się więc roszczeniowi. Po drugie ta roszczeniowość powoduje licytację. Chcą wciąż dostawać więcej. Po trzecie wreszcie wymagają, żeby ich wyręczać, i wpadają w pułapkę bierności. Nie pracują, nie szukają pracy, ale oczekują, że państwo im pomoże.
Rządy powinny wreszcie skończyć z rozdawnictwem i lękami o wyborcze słupki, a zabrać się do chłodnej oceny rzeczywistości i działań mających uzdrawiać coraz bardziej zadłużone finanse państwa. Inaczej grozi nam grecki scenariusz.
1: Polityk z IP: 79.186.86.* (2010-07-15 09:49)
Politycy walczą o coś innego.Proszę przeczytać trafny tekst red Wróblewskiego na ten temat.
2: AMK z IP: 80.53.240.* (2010-07-15 10:26)
Młody człowieku! W naszej, polskiej rzeczywistości, gdyby obniżono emerytury i renty (tak,jak to zrobiono na Łotwie), państwu bardzo szybko zabrakłoby pieniędzy, ale na zasiłki pogrzebowe...
3: M.J. z IP: 149.156.71.* (2010-07-15 13:05)
Do Autora: P. Bartoszu1 podejrzewam, że parlamentarzyści, mają Pańskie rady, wie Pan gdzie/ zwłaszcza te, które dotyczą zniesienia przywilejów pewnych grup zawodowych/. Najbardziej Pana pomysłami ,przejmują się Ci, którzy mają już staż składkowy pracy około 40/ lub więcej!/ i "mróz Im po plecach lata", kiedy czytają o podniesieniu wieku emerytalnego. Po co denerwuje Pan ludzi, którzy i tak jednorazowo dostali 5 lat pracy "przymusowej", bez możliwości wyboru/ a często tej pracy nie mają i wegetują za zasiłek przedemerytalny/? Myślę, że Pan nie czyta komentarzy do swoich tekstów, bo może zrozumiałby Pan,że Pańskie pomysły, powodują u tych pracowników "przymusowych" rozstrój zdrowia. Chyba, że o to chodzi.. Pozdrawiam i czekam na jakąś odpowiedź.
4: rys z IP: 178.182.42.* (2010-07-15 16:47)
a dlaczego nie pisze pan o zlikwidowaniu senatu ograniczenie poslow do 100 bo wiecej nie potrzeba o zmiejszeniu im pensji i nie tylko im o zmiejszeniu wydadkow na kancelarie prezydenta premiera niebezpieczny temat co przygotujcie sie do tematu a potem piszcie bajki
5: manjaa z IP: 95.160.209.* (2010-07-15 17:56)
Może i ma Pan troche racji w tym artykule, ale pozwole sobie zapytać: zarabia Pan średnią krajową? Jeśli tak, to prosze Pana i wszystkich dziennikarzy o podzielenie się z nauczycielami, nie trzeba będzie dawać podwyżki z budżetu.
6: emerytka z IP: 178.37.3.* (2010-07-15 18:27)
Zgroza mając takich darmozjadów jak B.Marczuk mam 792zł emerytury jeśli zgodzi się pan za tyle pracować ja zgodzę się pracować jeszcze za obecną pana pensyjkę aha nie pracować tylko pisać głupoty jak pan
7: Do autora z IP: 87.207.247.* (2010-07-15 20:56)
Stary mistrz do adepta mówi " rób to co ja" - Bartoszu MISTRZEM nie BĘDZIESZ /patrzysz tylko na czubek WŁASNEGO NOSA/.
Otóż przedstawiasz sferę ubóstwa w Polsce i oto;
- miejsce pierwsze /21,3% / rodziny wielodzietne - proponujesz wstrzymanie becikowego;
- miejsce drugie /3,8 %/ emeryci - proponujesz wstrzymanie waloryzacji emerytur.
Wśród ubogich nie spotkałem żurnalistów - ale nie zaproponowałeś o zawieszeniu PRZYWILEJU /50% odpis podatkowy dla dziennikarzy??/ - oj DUŻA NIEZRĘCZNOŚĆ.
Czy w zaświadczeniu dla ZUS o przychodzie pracownika trzeba wykazać nagrody

Do 31 maja rodzice otrzymujący świadczenie pielęgnacyjne mogą składać wniosek o przyznanie 100 zł dodatku do tego wsparcia.