Na razie jest kilka sądowych wyroków uniemożliwiających pobieranie opłat, ale jeśli rodzice się uaktywnią, będzie ich więcej. Nikt nie lubi płacić za coś, za co nie musi. Nawet jeśli resort edukacji doprecyzuje przepisy, to jednak kolejny raz widać, że jedynym gwarantem szerokiego dostępu do przedszkoli jest subwencja oświatowa. W Norwegii ustawowo zapisano, jaki procent kosztów pokrywają: państwo, gminy i rodzice. Może dla dobra dzieci warto to też wprowadzić w Polsce.