Od kilku lat kolejni prezesi NFZ obiecują wydanie ubezpieczonym elektronicznych kart ubezpieczenia zdrowotnego. Na obietnicach jednak się kończy. Do tej pory Polacy radzili sobie, jak mogli.
Firmy drukowały im co miesiąc druki ZUS RMUA, w których jest m.in. informacja o składkach zapłaconych na ubezpieczenie zdrowotne. Pracownicy, którzy nie chcieli ujawniać w przychodni czy w szpitalu wysokości zarobków, mieli do wyboru legitymacje ubezpieczeniowe. Na ich podstawie także można skorzystać z bezpłatnej pomocy medycznej. Jednak już wkrótce nie będzie ani legitymacji, ani druków RMUA. Rząd musi się więc szybko rozwiązać ten problem i np. znaleźć pieniądze na karty ubezpieczenia zdrowotnego.

Narodowy Fundusz Zdrowia teoretycznie umożliwia przesłanie wniosków o europejską kartę ubezpieczenia zdrowotnego drogą elektroniczną. Tyle że odpadają te, na których brakuje... własnoręcznego podpisu.
Na jaką partię oddałbyś/oddałabyś głos, gdyby wybory odbywały się dzisiaj?