Niemal 20 lat po wprowadzeniu wolnorynkowych reform Ministerstwo Gospodarki przedstawia projekt ustawy o ograniczaniu barier administracyjnych dla obywateli i przedsiębiorców. Dzieło to wygląda solidnie (ma nawet preambułę) i bez wątpienia jego idea – więcej zaufania do obywateli i rynku, a mniej kontroli państwa – jest słuszna.
Ma więc być mniej zezwoleń, koncesji, kar, restrykcji, opłat, zaświadczeń czy barier w zakładaniu i prowadzeniu firm.
To nie pierwsza tego rodzaju zapowiedź. Od lat słyszymy, że nasza gospodarka jest coraz bardziej reglamentowana, ograniczana czy wręcz pętana przez coraz większą liczbę przepisów. Ministerstwo wylicza, że przeanalizowało 205 ustaw i okazało się, że aż 129 z nich nakłada na przedsiębiorców różnego rodzaju ograniczenia. Rząd, aby zmienić ten stan rzeczy, musi jednak zachować determinację. Wiele z proponowanych rozwiązań będzie bowiem ograniczać interesy bardzo wpływowych grup nacisku, przedstawicieli grup zawodowych czy samych urzędników. Ci ostatni, jak wiadomo, wolą zachowywać kontrolę nad otaczającą nas rzeczywistością.
Problem tkwi też w szczegółach planowanych zmian. Między innymi w tym czy nasze państwo, administracja i działające systemy informatyczne są na tyle sprawne, aby – po wprowadzeniu nowych rozwiązań – ograniczyć nadużycia.
Czy w zaświadczeniu dla ZUS o przychodzie pracownika trzeba wykazać nagrody

Policjanci nadal będą mogli być zwalniani po 30 latach wysługi. Wyższe uposażenia mają zrekompensować funkcjonariuszom i żołnierzom wydłużenie aktywności zawodowej.