MEN chce zlecić to zadanie urzędom marszałkowskim. Te bronią się, jak mogą, przed nowymi zadaniami, bo pieniądze przewidziane na realizację programu na razie są wirtualne. Musi je im przyznać Komisja Europejska. Jest tajemnicą poliszynela, że w wydawaniu unijnych środków MEN nie jest i nigdy nie było liderem. Działanie resortu wygląda więc trochę na spychologię, i to na dodatek źle przygotowaną. Skutek jest taki, że połowa województw nie będzie realizowała programu w 2010 roku, a stracą na tym tylko uczniowie.