zaloguj się do e-DGP
statystyki

Komentarz redakcji: Zapomniane 6-latki

skomentuj

Nowa podstawa programowa przewiduje, że sześciolatki uczęszczające do zerówek nie mogą uczyć się czytać i pisać. Może taki był cel rządu.

Gdyby dzieci wczytały się w nowe przepisy, dowiedziałyby się, że nauka w przedszkolu ma trwać tylko 1/5 czasu przebywania w placówce, czyli tyle samo, ile zabawa. Dowiedziałyby się też, że mogą uczyć się czytać i pisać, tylko gdy wykazują takie zainteresowanie. Dzięki rządowi pozostaną w nieświadomości i niewiedzy. Kilka roczników sześciolatków może więc stracić rok nauki, bo będą realizować dwukrotnie program pięciolatków. Najgorsze jest to, że rząd zdaje się tego nie widzieć i nie zapowiada zmian. Łatwiej jest zamieść ten kłopot pod dywan, bo sześciolatek nie wyjdzie na ulicę protestować, nie bierze udziału w wyborach ani sondażach badania opinii publicznej.

Komentarze: 6

  • 1: ojciec małej dwulatki z IP: 83.14.75.* (2009-10-06 08:02)

    Drodzy rodzice sześciolatkow. Nikt wam nie bronił posłać dziecka do szkoły. Moja znajoma ma córkę w wieku 6 lat i przynajmniej na razie dzieciak szkołą jest wręcz zachwycony. Wyniki w nauce (o ile w pierwszej klasie można mówić o nauce) też ma dobre. A więc można... O ile rzecz jasna nie traktuje się dziecka jako małego matołka, który sobie w szkole nie poradzi.

  • 2: matka sześciolatki i dziewięciolatka z IP: 212.14.50.* (2009-10-06 09:35)

    Zapomniał pan o jednym- lekcje w szkole trwaja 4 godziny, potem dziecko trafia do świetlicy, na kolejne 4-5 godzin. A tam robi co chce, w swietlicy są dzieci do czwartej klasy, nauczycielki często nie sa w stanie zaopiekowac sie maluchami, maja zbyt duzo n głowei. dziecko albo zje albo nie, lekcji raczej nie odrobi, bo w świetlicy jest zbyt duzy hałas. W pezdszkolu dziecko jest DOPILNOWANE- wychodzi na podwórko, ma posiłki. Według mnie zakaz nauki w zerówkach to kara dla rodziców, którzy przeciwstawili sie reformie. Szkoła - w obecnym kształcie- dla sześciolatków to pomyłka.

  • 3: HL z IP: 195.205.254.* (2009-10-06 10:47)

    Sześciolatki miały być posłane do szkoły. Sami rodzice głupimi protestami zatrzymali je w przedszkolach i teraz się dziwią, że realizowany jest program przewidziany dla pięciolatków.

  • 4: matka dwulatki i dziewięciolatka z IP: 195.85.196.* (2009-10-06 11:32)

    Zgadzam się z ojcem dwulatki. Również mam dwulatkę w domu i bardzo cieszę sie z reformy. Gdyby jej nie było sama posłałabym dziecko o rok wcześniej do szkoły. Żałuję, że nie zrobiłam tego w przypadku mojego 9 latka. Nie wiem skąd takie wyobrażenie o świetlicach, że niby dzieci niedopilnowane, w hałasie i popychane przez starsze. U mojego syna są 3 świetlice, dzieci wyprowadzane są codziennie na dwór, na obiad idą w asyście opiekunki ze świetlity i pod jej okiem odrabiają również lekcje. Po obiedzie sjesta i czytanie. Opieka prawie przedszkolna a to już trzecia klasa! Dodam, że jest to szkoła publiczna w Warszawie. No ale skoro rodzice uważają, że przyswajanie wiedzy równa się końcu dzieciństwa to ich sprawa. Widocznie bardzi nie lubili szkoły i nauki. I taki wcorzec niestety przekazują swoim dzieciom. Moje dziecko korzysta z uroków dzieciństwa również w szkole. A dwulatka korzysta z domowego sedesu bez żadnego problemu. Bo to też było podnoszone przez "zapobiegliwych i zatroskanych" rodziców niezbyt chyba rozwiniętych (za sprawą rodziców) sześciolatków.

  • 5: matka czterolatki z IP: 195.205.12.* (2009-10-06 13:55)

    Droga Matko dwulatki i dziewięciolatka! Nie zapominaj, proszę, że nie wszyscy mieszkamy w Warszawie - niektórzy mieszkają też na wsiach i w małych miastach, gdzie szkoły są niedoinwestowane, nie remontowane od lat, a nauczyciele źle opłacani i w związku z tym nie wszystko jest zorganizowane tak, jak być powinno. Pamiętajmy też, że obok bystrych i nad wiek inteligentnych dzieci są też dzieci słabiej rozwinięte intelektualnie i emocjonalnie - dla nich I klasa w wieku 6 lat to prawdziwe wyzwanie.
    "Zatroskani rodzice", jak ich nazywasz, nie boją się "skrócenia dzieciństwa" swoich dzieci - boją się posłania ich do szkół, które kompletnie nie są na to gotowe, albo też przygotowane są "byle jak, byle zbyć", bo nie wystarczyło pieniędzy na nic lepszego. A niestety takich szkół jest w Polsce większość.

  • 6: do ojciec małej dwulatki z IP: 212.160.92.* (2009-10-06 14:17)

    >>Nikt wam nie bronił posłać dziecka do szkoły.
    Gdyby szkoła była dostosowana do mojego sześcilatka to bym go posłał.
    Ale moj pracodawca parsknął śmiechem gdy powiedziałem mu że muszę zwalniac się 0 14.00 gdyż wtedy zamykana jest świetlica.
    Tak wiec twiedzenie że moge posłać swojego sześciolatka do szkoły bo tam bedzie mial takie same warunki jak w przedszkolu to UTOPIA.

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Zapisz się na bezpłatny newsletter Gazety Prawnej

Sonda:

Czy prezydent powinien podpisać ustawy reformujące system emerytalny

Wyszukaj w Encyklopedii

Galerie zdjęć

Twarze Biznesu

Zapisz się na bezpłatny newsletter