Jednak nikt nie chce tego głośno powiedzieć. A płacą za to podatnicy. Hipokryzję tę dobitnie udowadnia list szefowej resortu pracy do rzecznika praw obywatelskich. Przyznaje mu rację i wskazuje, że system jest zły, niesprawiedliwy i kosztowny. Ale... nic w tej sprawie nie zrobi. Mam nadzieję, że rzecznik zaskarży te przepisy do Trybunału Konstytucyjnego, a ten uzna, że tkwimy w absurdzie. Wtedy rząd będzie miał pretekst, aby je zmienić. Szkoda, że zamiast działać, ogląda się na rzecznika i TK.