Prokuratura często umarza ich wnioski o wszczęcie postępowania przeciw pracodawcom, m.in. ze względu na brak dowodów, które można przeprowadzić w sądzie. Nic więc dziwnego, że coraz częściej stosują dozwolone, ale nietypowe metody pozyskiwania dowodów nieuczciwości firm. Sięgają po kamery, obserwują zakłady pracy (nawet 24 godziny), sprawdzają systemy komputerowe i liczą średnią, dzienną produkcję, aby sprawdzić, czy w rzeczywistości pracownicy nie musieli wykonywać swoich obowiązków w dni wolne od pracy. Każda metoda jest dobra, skoro pracodawcy są silniejszą stroną stosunku pracy i – jak wskazują to coroczne sprawozdania Państwowej Inspekcji Pracy – nie boją się tej przewagi wykorzystywać ze stratą dla pracowników.