Nic bardziej mylnego. Od ich dolarowych zarobków pracodawcy nie opłacali składek. Obecnie za okresy pracy za granicą przysługuje im tzw. wynagrodzenie zastępcze. Przy ustalaniu emerytury uwzględnia się zarobki osoby zatrudnionej na równorzędnym stanowisku w kraju. Wyjściem jest znalezienie dokumentacji potwierdzającej wysokość zarobków kolegów, którzy zostali w kraju. Czasami jest to niemożliwe. To także dowód na to, że reforma emerytalna była konieczna. Każdy będzie otrzymywał świadczenie w zależności od wysokości zarobków, a nie od wartości bonów z PRL.