Nie dziwi więc, że ustawodawca stara się zabezpieczyć ich wydatkowanie tak, aby nie trafiły do pracodawców, którzy i tak zbankrutują lub nie odczuli dotkliwie kryzysu gospodarczego. Wymogi, jakie muszą spełniać firmy ubiegające się o publiczne pieniądze, nie mogą jednak odstraszać przedsiębiorców przed skorzystaniem z takiego wsparcia. A już na pewno nie powinny być tak restrykcyjne jak przepis, zgodnie z którym firma, pobierająca pomoc na utrzymanie miejsc pracy nawet dla kilkuset osób, będzie musiała ją zwrócić, jeśli w ciągu roku zwolni choćby jednego pracownika z przyczyn jego niedotyczących. Takie rozwiązanie zamiast pomóc może doprowadzić firmy do upadłości.