Moja koleżanka, która u jednego z poprzednich pracodawców była odpowiedzialna m.in. za rekrutację, wyrzucała do kosza wszystkie CV bez zdjęcia, bo przecież musi widzieć, kogo zatrudnia. Jej ulubionym zajęciem stało się czytanie co śmieszniejszych umiejętności lub zainteresowań autorów tzw. cefałek.
W wielu firmach dane osobowe kandydatów do pracy często nie są w żaden sposób zabezpieczone, bo pracodawcy nie wiedzą, że nie mogą ich przechowywać w szufladzie i zaglądać do niej, gdy szukają nowego pracownika. A przecież w CV, które ma nas jak najlepiej zaprezentować, często umieszczamy informację o wykształceniu, poprzednim i obecnym zatrudnieniu czy zainteresowaniach. To niezwykle cenne dane dla banków, ubezpieczycieli czy firm handlowych, które mogą za darmo uzyskać dzięki niefortunności naszych niedoszłych szefów.
1: ? z IP: 83.6.186.* (2008-08-14 14:32)
tak zgadzam się w z autorem komentarza i w ogóle uważam że jest młodym ale jakże dobrym specjalistą ponieważ od dłuższego czasu śledzę dokonania związane z artykułami i muszę przyznać że sa naprawdę dobre, a jeżeli chodzi o rekrutację to w wiekszości firm tak robi,ta o której jest mowa to przynajmniej bez zdjęć wyrzucała,a co powiedziec jeżeli firma ma filie w całej Polsce i tylko 1 osoba zajmuje się HR a rotacja jest zastrzaszająca... nawet na niszczenie tych aplikacji nie ma czasu.
2: mag z IP: 80.55.189.* (2008-08-14 15:24)
Pracuję w jednej z takich firm i zajmuję się rekrutacją. Dane kandydatów na pracowników nie są zabezpieczone, ewentualnie leżą "pod" kluczem w ogólnodostępnej szufladzie.

Przygotowane przez rząd rozwiązania nie zyskały akceptacji związkowców. Funkcjonariusze i żołnierze krytykują pomysł wykonywania obowiązków służbowych aż do ukończenia przez nich 55 lat.