Mimo to w sektorze publicznym pracuje mniej tych osób niż w prywatnych firmach. I nic dziwnego, skoro prywatne przedsiębiorstwa z własnej kieszeni muszą płacić kary za to, że nie zatrudniają niepełnosprawnych, a instytucje publiczne zaplanują je jedynie w budżecie, który opłaca państwo. Dobrze więc, że rząd chce to zmienić i postawić urzędy przed wyborem: albo przyjmujecie do pracy niepełnosprawnych, albo sami szukacie pieniędzy na kary z tytułu ich niezatrudnienia. Ale zanim zapadnie decyzja w tej sprawie, musi sprawdzić, czy dla świętego spokoju administracja nie będzie wolała zwolnić paru pełnosprawnych pracowników i zaoszczędzić w ten sposób na opłaceniu kar niż zawracać sobie głowę niepełnosprawnymi.