Brakuje też oceny skutków wprowadzenia zmian, czyli odpowiedzi na pytanie, kto i w jaki sposób za nie zapłaci. A i sam pakiet, przyjęty już przez partnerów społecznych, trudno nazwać nowatorskim pomysłem na walkę z kryzysem. Dobrze jednak, że związki i pracodawcy się dogadują. Nie ma już czasu na dalsze negocjacje, konsultacje i dywagacje. Teraz ruch należy do rządu, który jest od podejmowania decyzji. W Polsce nie musi chyba upaść tutejszy Lehman-Brothers, żeby decydenci obudzili się i zrozumieli, że nie wolno zaklinać rzeczywistości, a liczą się czyny, nie słowa.