500 zł na dziecko: Samorządy proponują swoje rozwiązania

Nysa i Szczecin to miasta, które nie czekając, aż wejdzie w życie program PiS, od nowego roku dofinansują rodziny wielodzietne. Niektóre wprowadzają swoje 500 zł miesięcznie na drugie i kolejne dziecko i uważają, że to dobry pomysł na walkę z niżem demograficznym na ich terenach. Zapowiadają też, że nie porzucą programu, nawet gdy wejdą dopłaty państwowe, które mają się stać remedium na polskie problemy demograficzne. Pomysł PiS nie skoryguje jednak stanu ludności w poszczególnych gminach. Należy wziąć pod uwagę również aspekt migracyjny – zauważają włodarze. Sceptyczni samorządowcy twierdzą, że taki socjal nie zachęci do rozrodczości, a remedium na wzrost populacji w danym regionie to po prostu dobra szkoła i przedszkole oraz atrakcyjne ceny działek.

rodzina wielodzietna

żródło: ShutterStock

1. Wizjonerska Nysa

10 listopada br. radni Nysy przyjęli na sesji uchwałę w sprawie wprowadzenia na terenie gminy świadczenia pieniężnego – bonu wychowawczego w kwocie 500 zł. – Mamy to: 13 głosów za, 6 wstrzymujących się, a 4 radnych w ogóle nie głosowało – mówi Magdalena Zioło, rzecznik prasowy Urzędu Miejskiego w Nysie. – Teraz czekamy, aby nam tego wojewoda nie uchylił. Podobno pomysł bonu zrodził się już trzy lata temu i jest realizacją programu wyborczego burmistrza Kordiana Kolbiarza.

Wtedy była mowa o wypłaceniu go na każde dziecko, obecnie w regulaminie świadczenia doprecyzowano, że pieniądze pójdą tylko na drugie i każde kolejne. – Celem programu jest powstrzymanie w głównej mierze największego w skali kraju niżu demograficznego – na każdy 1000 mieszkańców gminy rodzi się zaledwie siedmioro dzieci. Jesteśmy pierwszą gminą w Polsce, która wprowadza bon w takim kształcie. Tylko Szczecin wyprzedza nas z podobnym świadczeniem, które tam jest ściśle związane z celem. My nie precyzujemy, na co rodzice mają przeznaczyć pieniądze. Są za to określone kryteria. Rodzina musi być małżeństwem. Przynajmniej jedno z małżonków ma być zameldowane w Nysie minimum trzy lata i tam zamieszkiwać. Jego centrum życiowe ma być związane z tym terenem, co powinno zostać odzwierciedlone we wniosku składanym w urzędzie – podkreśla rzecznik. – Ale nie będzie prowadzony wywiad środowiskowy.

Zespół do spraw bonu wychowawczego miał zostać powołany 16 listopada. Będzie on weryfikował zgłoszenia wyłącznie na podstawie danych w rejestrach meldunkowych i urodzin. Jeszcze do niedawna burmistrz wahał się, czy pozostać przy świadczeniu, jak wejdzie w życie pomysł PiS. Jednak po głosowaniu nie ma już wątpliwości.

Oznacza to, że w ostatecznym rozrachunku od nowego roku w Nysie rdzenni rodzice dostaną po 1000 zł na każdego drugiego i następnego potomka. Kolbiarz podkreśla, że wprowadzony program nie jest programem socjalnym. Ma być narzędziem, które wspiera dzietność. Skąd na to pieniądze? Rzecznik twierdzi, że wewnętrzne budżety wydziałów są odpowiednio pomniejszone, aby zrealizować ten program.

– Staramy się odwlekać pewne inwestycje zaplanowane już na przyszły rok. Cały czas trwają rozmowy ze skarbnikiem, który przygotowuje taki plan. Musi on zostać zatwierdzony jeszcze przed podjęciem uchwał budżetowych na nowy rok, czyli do końca roku lub do końca stycznia. Obliczyliśmy, że bon będzie nas kosztował niespełna 4 mln złotych. Wokół sprawy pojawiło się już sporo kontrowersji. Niezadowolenia nie ukrywają samotne matki i osoby pozostające w związkach nieformalnych. Czyli ci, którzy w projekcie nie zostali uwzględnieni – tłumaczy rzecznik.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
statystyki

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Reklama