ZBIGNIEW RELIGA, minister zdrowia, podkreśla, że bez dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych nie uda się polepszyć finansowania systemu lecznictwa Z ankiety przeprowadzonej na stronach internetowych GP na pytanie czy wykupiłbyś dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne za 32 zł miesięcznie, 25 proc. osób odpowiedziało, że tak. Również resort zdrowia zakłada, że 20 proc. Polaków będzie zainteresowanych wykupieniem taniej, dodatkowej polisy zdrowotnej. Jednak z ostatnich wypowiedzi premiera Jarosława Kaczyńskiego wynika, że propozycja resortu zdrowia nie jest właściwa. Premier nie zgadza się bowiem, by pacjenci publicznych szpitali byli leczeni w lepszych warunkach tylko dlatego, że wykupią dodatkowe ubezpieczenie. Zdaniem ekspertów brak przyzwolenia politycznego na wprowadzenie dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych może być gwoździem do trumny i ministerialny pomysł nie będzie w ogóle realizowany.
Tanio nie znaczy dobrze
Ministerstwo Zdrowia zakłada, że od 2008 roku dotychczasowy system finansowania systemu ochrony zdrowia zostanie podzielony na trzy filary. Pierwszym będzie Narodowy Fundusz Zdrowia, do którego, tak jak jest to obecnie, każdy będzie wpłacał obowiązkową składkę zdrowotną. Podstawowym warunkiem uczestnictwa w drugim filarze będzie opłacanie ubezpieczenia w NFZ. Trzeci filar będą stanowić prywatne ubezpieczenia dotychczas oferowane na rynku. Resort zdrowia najbardziej liczy na rozwój drugiego filara. Wszyscy ubezpieczeni w NFZ będą mogli wykupić taką dodatkową polisę na jednakowych warunkach finansowych. Ma to wykluczyć sytuację, w której firmy ubezpieczeniowe nie będą chciały ubezpieczać np. osób starszych. Aby dodatkowa polisa zdrowotna cieszyła się zainteresowaniem, musi być tania. Dlatego jej cenę resort zdrowia określa na poziomie około 32 zł miesięcznie. Jeżeli 20 proc. Polaków doubezpieczyłoby się, to do systemu ochrony zdrowia miałoby trafić nawet 5 mld zł. Marcin Broda, redaktor naczelny miesięcznika ubezpieczeniowego, nie zgadza się z tymi wyliczeniami. – Aby uzyskać taką kwotę, przy założeniu, że polisa kosztowałaby 32 zł miesięcznie, to doubezpieczyć musiałoby się 16 mln Polaków – dodaje. Cena polisy będzie jeszcze niższa, jeżeli pracodawcy dofinansują ją z pieniędzy z zakładowego funduszu świadczeń socjalnych. Wtedy miesięczny koszt polisy wynosiłby 7–10 zł. Jednak zdaniem Marcina Halickiego, prezesa Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Prywatnej Służby Zdrowia oraz prezesa Lux Med, założenie, że polisa zdrowotna musi być produktem tanim i masowym, jest błędne. – Jeżeli składka będzie zbyt niska, to praktycznie żaden prywatny ubezpieRczyciel nie będzie w stanie zaproponować ewentualnym nabywcom atrakcyjnej polisy – dodaje Marcin Halicki.
Z polisą w kolejce
Dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne oferowane w ramach drugiego filara gwarantowałoby dostęp do takich samych świadczeń, jak te, które są dostępne w NFZ. Polisa nie dawałaby np. możliwości ominięcia kolejki w szpitalu. Gwarantowałaby jednak lepszy i wyższy standard obsługi w placówce ochrony zdrowia. To oznacza, że np. w trakcie pobytu w szpitalu chory miałby zapewniony pokój o podwyższonym standardzie czy lepsze wyżywienie. Marcin Broda podkreśla, że komercyjne ubezpieczenie zdrowotne powinno skracać czas oczekiwania na zabieg czy operację. – To, co proponuje resort zdrowia, to ubezpieczenie hotelowe, a nie zdrowotne – dodaje Marcin Broda. Jego zdaniem posiadacz takiej polisy nie będzie miał gwarancji lepszego dostępu do świadczeń zdrowotnych, a jedynie zyska lepsze warunki pobytu w szpitalu. Osoby, które przystąpią do drugiego filara i wykupią dodatkowe ubezpieczenie, będą miały możliwość skorzystania z ulgi podatkowej. Resort zdrowia zakłada, że nawet 1/3 kosztów takiej polisy zostałaby zwrócona jej posiadaczowi przez fiskus. Zdaniem Krzysztofa Krajewskiego-Siudy z Instytutu Sobieskiego, świadomość refundacji części zakupu takiej polisy stanowi pewną zachętę do jej wykupienia.
Popularne abonamenty
Z danych dotyczących rynku prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych wynika, że obecnie nawet 2 mln osób korzystają z odpłatnych świadczeń medycznych. Ministerstwo Zdrowia szacuje, że każdego roku Polacy wydają dodatkowo na leczenie 17 mld zł, w tym również na łapówki dla lekarzy. Ponad pół miliona osób ma wykupione abonamenty w prywatnych firmach medycznych. Tylko w ubiegłym roku pracodawcy wydali na wykupienie pakietów medycznych dla swoich pracowników ponad 600 mln zł. Od początku 2006 roku na rynku prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych pojawiły się również prywatne ubezpieczenia szpitalne. Jako pierwsze w kraju swoją ofertę w tym zakresie poszerzyło Towarzystwo Ubezpieczeniowe Signal Iduna. Jak powiedział Marcin Ajewski, dyrektor Departamentu Ubezpieczeń i Świadczeń Zdrowotnych Signal Iduna, posiadacz takiego ubezpieczenia ma zapewniony przede wszystkim szybki dostęp do konkretnego zabiegu i operacji, gwarancję pokrycia tych koszów oraz wysoką jakość usług. Również PZU oferuje ubezpieczenie pokrywające koszty leczenia szpitalnego. Jednak za wykupienie prywatnej polisy w PZU trzeba dużo zapłacić – około 600 zł miesięcznie. Jednak firma przygotowuje się do sprzedaży tańszej polisy zdrowotnej. Nowy produkt ma się pojawić na rynku w III kwartale tego roku. Wprowadzenie systemu dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych nie będzie możliwe bez określenia tzw. koszyka gwarantowanych świadczeń zdrowotnych, czyli listy usług medycznych opłacanych ze środków publicznych. Zgodnie z zapowiedziami resortu zdrowia projekty ustaw o dodatkowych ubezpieczeniach zdrowotnych oraz koszyku mają być gotowe w tym samym czasie. Na razie jednak nie są znane założenia do opracowania koszyka świadczeń. Nasz komentarz Kaczyński kontra Religa