Ministerstwo Zdrowia pracuje nad raportem o wyjazdach lekarzy, pielęgniarek i położnych od momentu przystąpienia Polski do UE. Jest to pierwsza próba zebrania danych na ten temat oraz oceny przyczyn i skutków tego zjawiska.
Wyjechało i wyjedzie wielu
Z danych zawartych w raporcie wynika, że do połowy 2006 r. ponad 5 tys. lekarzy pobrało zaświadczenia z okręgowych izb lekarskich, które potwierdzają ich prawo wykonywania zawodu. O podobne dokumenty wystąpiło również prawie 6 tys. pielęgniarek i położnych. Jednak zdaniem przedstawicieli samorządów tych grup zawodowych ta liczba nie odzwierciedla prawdziwej skali emigracji zarobkowej i w praktyce jest ona jeszcze większa. Zdaniem Tomasza Korkosza, rzecznika prasowego Naczelnej Izby Lekarskiej, nie wszyscy lekarze, którzy pracują w innych państwach UE, pobierają takie zaświadczenia. – Zagraniczny pracodawca nie wymaga go od lekarza, bo np. zna umiejętności konkretnego specjalisty – uważa Tomasz Korkosz. Dariusz Kuśmierski, przewodniczący Związku Zawodowego Anestezjologów, szacuje, że około 150 anestezjologów wyjechało do pracy w innym państwie bez zaświadczeń wydawanych przez izby lekarskie. Zgadza się z tym również Elżbieta Buczkowska, prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych. Ponadto, Ministerstwo Zdrowia posługuje się w raporcie danymi z rejestru pielęgniarek i położnych, który nie jest tożsamy z liczbą tych osób aktywnych zawodowo. – Z rejestru wynika, że w kraju jest około 300 tys. pielęgniarek i położnych, natomiast pracujących jest ponad 200 tys. – mówi prezes Elżbieta Buczkowska. Dlatego, jej zdaniem, skalę wyjazdów zagranicznych pielęgniarek i położnych należy oceniać w porównaniu z tymi, które wciąż pracują w zawodzie, a nie tylko widnieją w rejestrze.
Praca na weekend
Z informacji uzyskanych od Naczelnej Izby Lekarskiej i Związku Zawodowego Anestezjologów wynika, że znaczna część lekarzy podejmuje pracę w zagranicznych szpitalach na czas określony, np. 3 miesiące. W praktyce są również stosowane takie umowy z zagranicznymi pracodawcami, że np. kilku lekarzy podpisuje jeden kontrakt. Wówczas, kiedy dany lekarz po trzech miesiącach pracy za granicą wraca do kraju, to na jego miejsce jedzie kolejny, który również podpisał umowę. Zdaniem przewodniczącego Dariusza Kuśmierskiego, inną bardzo popularną formą zatrudnienia lekarzy w innych państwach Wspólnoty jest umowa o pracę w weekendy – w ciągu tygodnia lekarz pracuje w polskim szpitalu, a na weekend jedzie np. do Anglii i tam leczy pacjentów. Decyzję o opuszczeniu kraju i podjęciu pracy w innym państwie najczęściej podejmują wysoko wykwalifikowani specjaliści ze szpitali klinicznych. Za granicę najczęściej wyjeżdżają anestezjolodzy, chirurdzy plastyczni oraz specjaliści z zakresu medycyny ratunkowej. Jak powiedział Bolesław Piecha, wiceminister zdrowia, odpływ specjalistów z doświadczeniem zawodowym najbardziej odczuwany jest w dużych szpitalach. – Równie niepokojące jest to, że do pracy za granicą wyjeżdżają młodzi lekarze bezpośrednio po uzyskaniu specjalizacji – dodaje wiceminister zdrowia. Coraz częściej młodzi lekarze rezygnują z pracy w wyuczonym zawodzie i podejmują lepiej płatną pracę, np. w firmach farmaceutycznych. Za kilka lat może to spowodować lukę pokoleniową wśród pracowników medycznych. Tylko w województwie mazowieckim ponad 30 proc. chirurgów ma powyżej 55 lat.
Deficytowy specjalista
Zdaniem Janusza Atłachowicza, dyrektora Szpitala Powiatowego w Rawiczu, szpitale coraz częściej odczuwają deficyt rehabilitantów i fizykoterapeutów, czyli specjalistów zajmujących się osobami wymagającymi opieki długoterminowej. – Resort zdrowia musi zastanowić się, jak rozwiązać ten problem w perspektywie tworzenia krajowej sieci szpitali – dodaje dyrektor Janusz Atłachowicz. Zapotrzebowanie na tego typu specjalistów będzie rosło, zwłaszcza że resort zdrowia zamierza przekształcać w zakłady opiekuńczo-lecznicze te szpitale, które nie będą spełniać warunków przystąpienia do sieci. Emigracja zarobkowa lekarzy oraz ograniczony dopływ młodych lekarzy do zawodu powoduje, że coraz więcej szpitali odczuwa braki w zatrudnieniu. W kraju już brakuje ponad 7 tys. lekarzy i pielęgniarek. Najgorsza sytuacja jest w województwie mazowieckim. W tym regionie brakuje prawie 900 lekarzy – najbardziej anestezjologów, chirurgów ogólnych, specjalistów chorób wewnętrznych oraz lekarzy rodzinnych. W województwie lubelskim wolne etaty czekają na ponad 500 specjalistów. Natomiast w województwie łódzkim brakuje prawie 250 lekarzy – najbardziej ortopedów. Lekarze tej specjalizacji są poszukiwani w szpitalach w Rawie Mazowieckiej, Piotrkowie czy Zgierzu. – Brak specjalistów najbardziej odczują pacjenci – ostrzega dyrektor Janusz Atłachowicz.
Unia lepiej płaci
Pracownicy medyczni nie ukrywają przyczyn wyjazdu za granicę. Chodzi przede wszystkim o możliwość zarobienia w zachodnich szpitalach zdecydowanie większych pieniędzy. Wysokość podwyżek przyznanych pracownikom służby zdrowia od października ubiegłego roku nie usatysfakcjonowała lekarzy i nie powstrzymała fali wyjazdów. Lekarze już zapowiadają kolejne strajki w maju, jeżeli rząd nie zgodzi się na określenie dla nich pensji minimalnej. Na to nie chce się zgodzić resort zdrowia. Do końca stycznia zespół powołany jeszcze przez byłego premiera Kazimierza Marcinkiewicza ma wypracować nowe zasady zatrudnienia i wynagradzania w ochronie zdrowia. Jednak, jak twierdzi wiceminister Bolesław Piecha, nie ma większych szans na określenie pensji minimalnej dla pracowników medycznych. – Taka regulacja mogłaby być uznana za niekonstytucyjną – dodaje wiceminister zdrowia. Dlatego resort zdrowia zamierza zaproponować wycenę punktową zawodów medycznych. Dla każdego zawodu medycznego byłaby przypisana określona liczba punktów, którym przypisana byłaby pewna wartość. Liczba tych punktów rosłaby wraz z doświadczeniem zawodowym lekarza czy pielęgniarki, a tym samym osoba taka miałaby gwarancję wyższych zarobków. Ministerstwo Zdrowia chce również zaproponować wprowadzenie urlopów szkoleniowych dla pracowników ochrony zdrowia oraz na podratowanie zdrowia. – Te wszystkie propozycje mają również zachęcić lekarzy specjalistów do pracy w kraju, a młodych medyków do wykonywania wyuczonego zawodu – twierdzi wiceminister Bolesław Piecha. W pracach zespołu biorą udział również przedstawiciele pracodawców i związków zawodowych pracowników medycznych. Ich zdaniem strona rządowa nie przedstawiła jak do tej pory żadnego konkretnego rozwiązania, które mogłoby poprawić sytuację materialną i zawodową lekarzy, pielęgniarek i położnych oraz zachęcić ich do pozostania w kraju. Zdaniem Marii Ochman, przewodniczącej Krajowego Sekretariatu Ochrony Zdrowia NSZZ Solidarność, podstawowym żądaniem związkowców jest ustalenie minimalnego wynagrodzenia dla lekarzy, pielęgniarek i położnych. – Jeżeli rząd nie zacznie przedstawiać konkretnych rozwiązań, to niewykluczone, że związek będzie zastanawiał się nad wzmocnieniem swojej pozycji poprzez rozpoczęcie akcji protestacyjnej – dodaje Maria Ochman. Nasz komentarz Lekarski exodus