W porannym wywiadzie dla TVN24 szefowa resortu edukacji wyjaśniła, że obecnie, jeśli samorząd nie chce prowadzić szkoły, to aby ją przekazać np. stowarzyszeniu rodziców, musi przeprowadzić procedurę likwidacyjną, mimo że placówka nie ma zostać zlikwidowana i będzie kontynuować działalność oświatową. Reforma proponowana przez MEN likwiduje tę proceduralną niedogodność.

"Jak wytłumaczyć rodzicom, nauczycielom, mieszkańcom podejmowanie takiej procedury likwidacyjnej, która niepokoi, której ludzie się boją, bo uważają, że szkoła zniknie. Chodzi o to, żeby nie podejmować uchwały likwidacyjnej, kiedy nie ma zamiaru likwidacji, kiedy jest faktyczna intencja przekazania szkoły np. stowarzyszeniu rodziców" - wyjaśniła Hall.

"Dodatkowo zapewniamy płynne finansowanie. Od pierwszego dnia przejęcia szkoły przez nowy organ prowadzący, na każde dziecko, w każdym miesiącu wpływać będzie odpowiednia dotacja przekazywana przez samorządy z budżetu państwa" - powiedziała minister edukacji. Przypomniała, że przy obecnym stanie prawnym, od września do grudnia jest kłopot z finansowaniem przejętych przez inne organy szkół. "Dopiero jak we wrześniu zarejestrujemy placówkę, to od stycznia możemy otrzymać dotację" - wyjaśniła Hall.

"Chcemy, żeby szkoły były publiczne, czyli bezpłatne i dostępne dla wszystkich" - zaznaczyła Hall, odpowiadając na przytoczone przez dziennikarza zarzuty opozycji, że rząd chce sprywatyzować szkoły przekazując je fundacjom czy stowarzyszeniom.

Szefowa resortu edukacji przypomniała, że w kraju funkcjonuje już 580 szkół, które są prowadzone przez inne niż samorząd organy, np. przez stowarzyszenia rodziców. "Tylko że teraz, żeby przekazać np. małą wiejską szkołę, którą samorząd pewnie by zlikwidował, trzeba przejść drogę przez mękę i przez procedurę likwidacyjną" - zaznaczyła Hall.