Na czwartkowym spotkaniu z dziennikarzami w Warszawie podkreślili oni, że najbardziej kontrowersyjny jest art. 13 rozporządzenia, zabraniający lekarzom spotkań z przedstawicielami firm farmaceutycznych w godzinach pracy. Mówi on także, że na takie spotkanie musi wyrazić zgodę kierownik zakładu opieki zdrowotnej lub państwowej jednostki budżetowej.

"Zdaniem Naczelnej Izby Lekarskiej rozporządzenie ingeruje w prywatny czas lekarza" - powiedział rzecznik NIL Tomasz Korkosz. Argumentował, że spotkanie z przedstawicielami firm farmaceutycznych to też część pracy lekarza, który poznaje w tym czasie nowe leki.

"Skoro lekarz nie może spotykać się z przedstawicielami medycznymi w czasie pracy, to dlaczego musi mieć zgodę kierownika na spotkania w czasie prywatnym?" - pytał Korkosz.

Przedstawiciele firm farmaceutycznych twierdzili z kolei, że takie zapisy rozporządzenia nie sprzyjają przejrzystości relacji przedstawiciel medyczny-lekarz.

"Spotkania, które dotychczas odbywały się na jasnych warunkach w gabinetach, teraz będą musiały przenieść się na prywatne kolacje i bankiety"

"Spotkania, które dotychczas odbywały się na jasnych warunkach w gabinetach, teraz będą musiały przenieść się na prywatne kolacje i bankiety" - argumentowali.

Przedstawicielka ministerstwa zdrowia Magdalena Krupa tłumaczyła, że przepis ten został wprowadzony po to, by lekarze nie poświęcali agentom firm farmaceutycznych czasu, w którym powinni przyjmować pacjentów.

"Nie może być tak, że pacjenci, którzy płacą składki po to, by być przyjęci przez lekarza, muszą czekać, aż ten skończy rozmowę z przedstawicielem firm farmaceutycznych" - podkreśliła Krupa.

Wyjaśniła, że w rozporządzeniu chodzi nie o ogólny czas pracy lekarza, do którego wlicza się też m.in. czas przeznaczony na odpoczynek czy wypełnianie dokumentacji medycznej, ale o godziny przyjmowania pacjentów.