W czwartek podczas pierwszego czytania rządowego projektu nowelizacji ustawy o systemie oświaty, minister edukacji podkreśliła, że obniżenie wieku obowiązku szkolnego to działanie dla dobra dzieci. Przypomniała, że oznacza to wcześniejsze wyrównywanie szans edukacyjnych dzieci oraz wcześniejsze odkrywanie ich uzdolnień, ma pozytywny wpływ na rozwój intelektualny i emocjonalny.

Dodała, że dzięki wcześniejszemu pójściu do szkoły polskie dzieci będą miały szanse porównywalne z szansami dzieci w innych krajach Unii Europejskiej. Przypomniała, że w większości krajów europejskich naukę rozpoczynają dzieci młodsze niż 7-letnie.

Hall podkreśliła, że do szkół "nie trafi żadne 6-letnie dziecko, którego rodzice tego nie chcą", gdyż decyzje, czy dziecko w tym wieku trafi do szkoły, czy nie, podejmą jego rodzice. Zaznaczyła, że naukę w szkole poprzedzi przygotowanie w przedszkolu. Zapewniła też, że w budżecie są zagwarantowane środki w wysokości 347 mln zł przeznaczone na dostosowanie szkół do potrzeb młodszych dzieci.

Zgodnie z projektem, obniżenie wieku obowiązku szkolnego ma nastąpić od września 2009 r. i ma być rozłożone na trzy lata; w tym czasie do pierwszej klasy szkół podstawowych będą trafiały dzieci z dwóch różnych roczników. We wrześniu 2009 r. prawo do skorzystania z zerówki otrzymają wszystkie 5-latki; rok później zerówki dla 5-latków staną się obowiązkowe. Minister edukacji przypomniała, że nowelizacja ustawy wprowadza także reformę podstaw programowych nauczania - tak aby dostosowane były one do możliwości młodszych dzieci.

W projekcie zapisano również m.in. zmniejszenie biurokratycznych obowiązków kuratoriów. Odstąpiono też od konieczności uzyskania pozytywnej opinii kuratora oświaty przy ustalaniu przez samorząd sieci szkół lub likwidacji szkół.

Podczas debaty Hall mówiła, że chociaż zgodnie z proponowanym ułatwianiem przekazywania przez samorządy szkół na mocy umowy, to stowarzyszenia lub fundacje, które je przejmą nie będą mogły ich zlikwidować placówek, nie staną się właścicielami nieruchomości; szkoła przekazana ma być nadal publiczna i bezpłatna.

PiS za odrzuceniem projektu zmian w ustawie ws. 6-latków

Klub PiS złożył w czwartek w Sejmie wniosek o odrzucenie w pierwszym czytaniu rządowego projektu nowelizacji ustawy o systemie oświaty, zakładającego m.in. obniżenie wieku obowiązku szkolnego z 7 do 6 lat.

Klub Lewicy, choć również krytykuje zapisy projektu, opowiedział się za kontynuowaniem pracy nad nim w komisji; zapowiedział zgłoszenie poprawek. Poprawki zapowiedział też klub PSL, który popiera projekt. Całość projektu popiera klub PO.

Jak mówiła Marzena Machałek (PiS), rząd forsuje reformę edukacji wbrew większości środowisk związanych z edukacją i wbrew woli "wielu dziesiątków rodziców". "Jeśli zmiany są mądre - jak powiedziała pani minister (edukacji) - społeczeństwo je przyjmie. To ja muszę powiedzieć, że albo coś jest nie tak ze społeczeństwem, albo zmiany są nie mądre" - zauważyła.

Jak zaznaczyła, PiS "nie jest doktrynalnie przeciw obniżeniu obowiązku szkolnego", ale zdaniem klubu reforma wprowadzana jest w pośpiechu i do nieprzygotowanych do tego szkół.

Machałek zarzuciła także rządowi, że chce zdjąć z państwa odpowiedzialność za edukację i sprywatyzować ją. Zdaniem posłanki do tego prowadzą zapisy ułatwiające przekazywanie przez samorządy szkół fundacjom i stowarzyszeniom. Mówiła, że odnosi wrażenie, iż szkoły "traktowane są jak bary mleczne, które można dać w ajencje".

"Nie wiem na co więc czekamy, na jakie czasy, na jakie szkoły"

Słów krytyki nie szczędził też Artur Ostrowski (Lewica). Jego zdaniem projekt jest szkodliwy i konieczne są daleko idące poprawki, Lewica jest przeciwna ułatwieniu przekazywania szkół. Opowiada się też, że przesunięciem w czasie obniżenia wieku obowiązku szkolnego.

Izabella Sierakowska (SdPl-NL) poparła obniżenie wieku rozpoczynania nauki i sposób jego wprowadzenia; sprzeciwiła się przekazywaniu szkół przez samorządy.

Tadeusz Sławecki (PSL) nazwał propozycję obniżenia wieku rozpoczynania nauki przywilejem, a nie obowiązkiem. Przypomniał, że rodzice będą mieli wybór czy posłać wcześniej dzieci do szkoły czy nie. Przytoczył też opublikowane w listopadzie badania CBOS, z których wynika, że "nie ma sprzeciwu" wobec wcześniejszego rozpoczynania nauki.

Również Cezary Urban (PO) bronił propozycji rządowych. Przypomniał, że podczas swojego wystąpienia w Sejmie szefowa MEN Katarzyna Hall mówiła, że to pomysł wcześniejszy, a lewica i prawica 6-latki do szkół chciały posłać już wcześniej. "Nie wiem na co więc czekamy, na jakie czasy, na jakie szkoły" - dodał.