Jest lepiej, ale nie idealnie – tak można podsumować pierwszy rok funkcjonowania RDS, czyli forum trójstronnej współpracy rządu, pracodawców i związków zawodowych. Lepiej, bo wcześniej – przez ok. 2,5 roku – dialog społeczny w ogóle nie działał ze względu na bojkotowanie komisji trójstronnej (poprzedniczki RDS) przez centrale związkowe (z uwagi na pomijanie ich opinii). Nie idealnie, bo partnerzy społeczni do tej pory w praktyce nie korzystają z nowych uprawnień, jakie zagwarantowała im ustawa z 24 lipca 2015 r. o Radzie Dialogu Społecznego i innych instytucjach dialogu społecznego (Dz.U. poz. 1240).

Grzech zaniechania

Przez rok strony pracowników i pracodawców nie skierowały do właściwego ministra żadnego zapytania w sprawach, którymi zajmuje się rada, i nie wystąpiły choćby z jednym wnioskiem o zmianę konkretnych przepisów. Tymczasem zagadnień, którymi można zainteresować rząd, nie brakuje. Tylko w zakresie prawa pracy nasuwają się np. pytania o ograniczenie zatrudnienia na kontraktach cywilnoprawnych, zasady ujednolicenia danin publicznych (podatków i składek), uelastycznienie zatrudnienia na czas nieokreślony, nowe zasady zatrudnienia terminowego.

– Pytania do ministerstwa mogłyby dotyczyć też uprawnień rodzicielskich, bo po wielu zmianach przepisy w tym zakresie stały się nieczytelne – uważa dr Magdalena Zwolińska, adwokat z kancelarii DLA Piper Wiater.

Zasady działania Rady Dialogu Społecznego

Zasady działania Rady Dialogu Społecznego

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Partnerzy społeczni nie skorzystali też z możliwości wnioskowania do Sądu Najwyższego o rozstrzygnięcie zagadnień prawnych, które wywołują rozbieżności w orzecznictwie lub wykładni prawa. Przez rok nie skierowano ani jednego wystąpienia do SN. A rozbieżności interpretacyjne to częsty przypadek w kwestii zatrudnienia. Liczne wątpliwości wywołują np. zasada odpłatności za podróże służbowe, przepisy o czasie pracy oraz nowe reguły niestosowania limitów zatrudnienia na czas określony.

– Rozbieżne stanowiska często dotyczą też np. przejścia zakładu pracy w kontekście korzystania przez firmy z outsourcingu usług, w szczególności IT i kadrowych – zauważa dr Magdalena Zwolińska.

Negatywnie trzeba ocenić także to, że przez rok nie przeprowadzono ani jednego wysłuchania publicznego w sprawach, którymi zajmowała się RDS (wnioskować o to mogą wspólnie pracodawcy i centrale związkowe). Tymczasem zagadnień, które mogłyby być tematem wysłuchania, nie brakowało. W szczególności mógł być nim np. projekt w sprawie wprowadzenia minimalnej stawki godzinowej dla zleceniobiorców i samozatrudnionych lub ostatnio przedstawiany na forum RDS obywatelski projekt w sprawie zakazu handlu w niedzielę (w tym ostatnim przypadku byłoby to wskazane ze względu na możliwość poznania opinii konsumentów, a nie wyłącznie pracodawców i pracowników z branży handlowej).

W tym kontekście tylko minimalnie lepiej należy ocenić aktywność partnerów społecznych w zakresie przygotowywania projektów ustaw (inicjowania procesu legislacyjnego) oraz zlecenia ekspertyz. Przez rok pracodawcy i związki przedstawili wspólnie jeden projekt nowelizacji przepisów (dotyczy wydłużenia terminu na odwołanie się od zwolnienia do 21 dni oraz mediacji w stosunkach pracy). Zlecono też tylko jedną ekspertyzę („Ocena zgodności polskich regulacji z postanowieniami Zrewidowanej Europejskiej Karty Społecznej”).

Wygrały priorytety

Brak wykorzystania nowych uprawnień prowokuje pytanie o to, czy konieczna była zmiana formuły dialogu, skoro do tej pory działalność RDS jest zbliżona do reguł funkcjonowania komisji trójstronnej (strony skupiają się na konsultacjach zmian w prawie).

– Dialog w nowej formule ma swoje blaski i cienie. Brak wykorzystania nowych uprawnień, w tym np. wystąpień do SN, wpisuje się w tę drugą kategorię. Sądzę jednak, że w kolejnych latach będziemy częściej korzystać z tego typu możliwości – tłumaczy Andrzej Malinowski, prezydent Pracodawców RP.

Związki zawodowe wskazują na inne zadania, którymi zajmowała się RDS.

– Brak inicjatyw legislacyjnych, zapytań do ministrów lub wystąpień do SN nie był zamierzony. Wynikał z tego, że w ostatnim czasie strona rządowa przedstawiła wiele bardzo istotnych projektów z zakresu zatrudnienia – tłumaczy Paweł Śmigielski, dyrektor wydziału prawno-interwencyjnego OPZZ.

Wskazuje, że w ciągu roku partnerzy społeczni musieli się zająć konsultacjami w sprawie m.in. wprowadzenia minimalnej stawki godzinowej, rozszerzania prawa do zrzeszania się w związki zawodowe (zyskają je osoby zatrudnione na innej podstawie niż umowa o pracę), ograniczeń w zakresie pracy tymczasowej, syndromu pierwszej dniówki, zakazu handlu w niedzielę.

– Ta działalność – ze względu na wagę zmian – miała priorytetowy charakter. Kiedy zakończą się prace nad projektami, na pewno aktywniej będziemy korzystać z nowych uprawnień zagwarantowanych przez ustawę – dodaje ekspert OPZZ.

Słabsza strona?

Zarówno pracodawcy, jak i związki podkreślają jednocześnie pozytywne skutki powołania RDS. Żadna ze stron dialogu nie unika dyskusji lub uczestnictwa w czasochłonnych posiedzeniach zespołów RDS (w szczególności trzeba podkreślić obecność przedstawicieli rządu na wysokim szczeblu – najczęściej wiceministrów).

– Poprawiła się jakość dialogu. To naturalne, że nie zawsze udaje nam się porozumieć w sprawach dotyczących zasad i warunków zatrudniania, ale nikt nie kwestionuje tego, że lepiej porozumiewamy się w tych kwestiach – dostrzega Paweł Śmigielski.

Pracodawcy także podkreślają, że w niektórych sprawach – np. minimalnej stawki godzinowej – udało się wypracować trójstronne porozumienie (rządu, firm i związków). Ale wskazują także na mankamenty obecnego dialogu.

– Ostatni rok to był czas związków zawodowych. Zbyt często odrzucane są propozycje zmian przedstawiane przez stronę pracodawców. Tak stało się np. w przypadku projektu nowelizacji rozszerzającego prawo do zrzeszania się w związki – zauważa Andrzej Malinowski.

Organizacje pracodawców wykluczają jednak możliwość wystąpienia z RDS (zawieszenia swojego uczestnictwa w jej pracach na wzór związkowych centrali, które opuściły komisję trójstronną). – Za bardzo szanujemy sam dialog, aby decydować się na taki krok – podsumowuje prezydent Pracodawców RP.