Przewodniczący stoczniowej "Solidarności" Roman Gałęzewski powiedział PAP, że w poniedziałek związkowcy przesłali list do Ministra Skarbu Państwa Aleksandra Grada z prośbą o spotkanie.

"Jesteśmy zaniepokojeni przebiegiem negocjacji rządu z inwestorem" - podkreślił Gałęzewski.

Działacz poinformował też, że w liście związkowcy zwracają uwagę na to, że "ISD rozpoczął zwolnienia załogi i zapowiada dalsze". "Wręczane są wypowiedzenia umowy z powodu nieprzydatności do pracy wynikającej z długotrwałych zwolnień lekarskich" - dodał. Gałęzewski nie potrafił powiedzieć, ile osób zostało już zwolnionych. W jego ocenie, "około setki mogło zostać już zwolnionych".

Obecnie w stoczni w Gdańsku pracuje około 2 300 osób.

Rzecznik prasowy ISD Polska Jacek Łęski potwierdził PAP, że zwalniani są pracownicy "uchylający się od pracy". "Jaki jest sens trzymania człowieka, który miesiącami nie przychodzi do pracy?" - pytał rzecznik. Zapewnił, że "nikt tego nie robi złośliwie, ale z powodu restrukturyzacji zatrudnienia". Poinformował, że prawie rok temu, gdy spółka kupiła stocznię, średnia dzienna absencja wynosiła 38 proc.

W piątek wiceminister skarbu Zdzisław Gawlik powiedział PAP, że najpóźniej do początku obecnego tygodnia resort skarbu prześle Komisji Europejskiej (KE) osobny plan restrukturyzacji dla stoczni Gdańsk.

"Obecnie rozmawiamy z inwestorami (ISD Polska - PAP) o oczekiwanej przez nich pomocy publicznej" - powiedział Gawlik.

"Jeżeli inwestor znajdzie racjonalne uzasadnienie dla określonej wielkości pomocy publicznej, to Skarb Państwa przychyli się do jej udzielenia" - dodał.

ISD Polska oczekuje wsparcia w wysokości 150 mln zł. "Resort skarbu nie chce zgodzić się na taką kwotę, podczas gdy jeszcze we wrześniu zaakceptował ją w ramach wspólnego programu dla zakładów w Gdyni i Gdańsku" - powiedział PAP rzecznik ISD Polska Jacek Łęski.

Jeśli Bruksela odrzuci program restrukturyzacji, stoczni Gdańsk grozi bankructwo.