W najnowszej analizie Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej porównuje, ile pieniędzy na emeryturę posiada osoba będąca członkiem OFE, a ile ta, która pozostała w I filarze. Jej autorzy analizują dziewięcioletni okres przynależności do II filaru - od lipca 1999 do czerwca 2008 r. Z analizy wynika, że ta relacja zdecydowanie się pogorszyła. Osoba zarabiająca w tym czasie przeciętne wynagrodzenie wpłaciła do OFE 17 895 zł. Kapitał ten po uwzględnieniu zysków z inwestycji, ale także opłat i prowizji pobranych przez OFE. wzrósł średnio do kwoty 24 083 zł. Gdyby przyszły emeryt nie przystąpił do II filaru, miałby na swoją emeryturę nieznacznie mniej pieniędzy. Resort pracy szacuje, że ta sama kwota w ZUS (po waloryzacji) wzrosłaby w tym okresie do 22 390 zł. Oznacza to, że średnio OFE zarobiły dla swoich klientów prawie 6,2 tys. zł. Oszczędzanie w tym czasie w ZUS przyniosłoby prawie 4,5 tys. Autorzy raportu zwracają uwagę, że różnica ta zmalała w ostatnim roku ze względu na fatalną sytuację na giełdzie.

Dla klientów OFE i wysokości ich przyszłej emerytury ważne jest także to, do jakiego funduszu należą. Istnieje różnica w wysokości kapitału emerytalnego wypracowanego przez najlepszy i najgorszy fundusz. Lider ING OFE pomnożył wpłacone do niego 17,9 tys. zł do kwoty 24,5 tys. zł. Z kolei najgorzej radzący sobie fundusz Bankowy OFE pomnożył tę samą kwotę do 23,0 tys. zł. Do czołówki zaliczają się też Pekao OFE (24,4 tys. zł), Generali OFE (24,3 tys. zł) oraz OFE Polsat (24,1 tys. zł).