statystyki

Wyższa płaca za pracę w niedzielę

autor: Piotr Szumlewicz23.09.2016, 07:33; Aktualizacja: 23.09.2016, 08:35
sklep, handel, biznes, market

Ustawa nie obejmie małych sklepów. Zakazem handlu w niedziele nie będą objęte też niewielkie stacje benzynowe, apteki, kioski nieprzekraczające 50 mkw. powierzchni. Nie jest to więc projekt zakazu handlu w niedzielę, tylko wsparcie małych sklepów kosztem super- i hipermarketów oraz galerii handlowychźródło: ShutterStock

Do Sejmu trafiła ustawa ograniczająca handel w niedzielę, pod którą Solidarność zebrała ponad 500 tys. podpisów. Zgodnie z propozycjami związkowców zakaz ma objąć głównie galerie handlowe, sklepy wielkopowierzchniowe i sklepy sieci franczyzowych.

Reklama


Autorzy ustawy argumentują, że odciąży ona pracowników, a przede wszystkim pracownice handlu. Słusznie wskazują, że przynajmniej jeden dzień w tygodniu powinien być przeznaczony na odpoczynek dla całych rodzin czy grup przyjaciół. Mają też rację, gdy tłumaczą, że zakupy w niedzielę wiążą się z ciężką pracą ekspedientek. Zarazem podnoszone przez krytyków projektu groźby zwolnień i dużych strat dla gospodarki wydają się naciągane. Zamknięcie sklepów w niedzielę szybko doprowadziłoby do zmian w zwyczajach konsumenckich Polaków. Prawdopodobnie większe zakupy robiliby w inne dni tygodnia, a w piątki i soboty sklepy byłyby znacznie dłużej otwarte. Ograniczenie handlu w niedzielę nie musiałoby więc być destrukcyjne dla gospodarki i rynku pracy. Doświadczenia innych krajów nie wskazują jednoznacznie, czy ograniczenie handlu w niedzielę ma bardzo negatywny wpływ na poziom zatrudnienia w branży. Mimo to argumenty zwolenników ustawy mogą budzić istotne wątpliwości.

Ustawa Solidarności jest dziurawa. Nie obejmie ona między innymi małych sklepów działających pod własnym szyldem, czyli dziesiątek tysięcy placówek osiedlowych. Zakazem handlu w niedziele nie będą objęte też niewielkie stacje benzynowe, piekarnie zlokalizowane przy zakładach produkcyjnych prowadzących sprzedaż towarów własnej produkcji, apteki, kioski nieprzekraczające 50 mkw. powierzchni oraz placówki handlowe prowadzące sprzedaż pamiątek, upominków i dewocjonaliów. Nie jest to więc projekt zakazu handlu w niedzielę, tylko wsparcie małych sklepów kosztem super- i hipermarketów oraz galerii handlowych. Tymczasem warunki pracy w małych sklepach są o wiele gorsze niż w sieciach handlowych. Do większości małych placówek nie dociera Państwowa Inspekcja Pracy i nie ma tam związków zawodowych. Jeżeli ustawa Solidarności zostanie przegłosowana, pracownicy małych sklepów nie będą mieli wolnego, a nawet będą dłużej pracować. Co prawda ustawa mówi, że za ladą mają stać właściciele, jednak już dzisiaj tak powinno być w święta, i jest to fikcja. A projekt nie zakłada radykalnego wzrostu liczby kontroli Państwowej Inspekcji Pracy.

Warto też zwrócić uwagę, że wynagrodzenia w mikroprzedsiębiorstwach są o wiele niższe niż w większych firmach. Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że istnieje przepaść między dochodami w mikroprzedsiębiorstwach i pozostałych firmach. W 2014 roku przeciętne miesięczne wynagrodzenie w mikroprzedsiębiorstwach wyniosło 2257 zł brutto, a w podmiotach zatrudniających więcej niż 9 osób – 3980 zł. To aż 1723 zł różnicy! Podobne proporcje są w dziale handel i naprawa – 2205 zł brutto w mikroprzedsiębiorstwach i 3563 zł w pozostałych. Dowartościowanie najmniejszych sklepów jest więc wsparciem dla najgorzej opłacanego segmentu rynku pracy. Ponadto ceny towarów są tam znacznie wyższe niż w dużych sklepach, a jakość produktów często gorsza. Trudno zrozumieć, jak związek zawodowy może je wspierać. W sieciach handlowych wciąż istnieje wiele patologii, ale sytuacja w ostatnich latach poprawiła się – rośnie presja na wyższe płace i zatrudnianie etatowe, a w coraz większej liczbie super- i hipermarketów działają związki zawodowe. Osłabienie ich da wolną rękę drobnym przedsiębiorcom w obniżaniu standardów pracy. Zamknięcie supermarketów i centrów handlowych w niedzielę może więc stać się bodźcem do pogorszenia już złych warunków pracy w małych sklepach.

Jeżeli Solidarność chce zakazu handlu w niedzielę, to wszystkie placówki handlowe powinny być nieczynne. Takie rozwiązania panują zresztą w części krajów Europy Zachodniej. Tam nie ma dowartościowania małych sklepów względem dużych, tylko konsekwentne uznanie niedzieli za dzień wolny od handlu. Najwyraźniej jednak, zdaniem Solidarności, tylko pracownicy większych sklepów mają w niedzielę służyć Bogu i rodzinie. Drobni sklepikarze mają tego dnia zarabiać (niewielkie) pieniądze.


Pozostało jeszcze 59% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane